Młoda mama i praca zdalna w domu

 

Wiem, że wiele z Was chce pracować zdalnie, a część zaczyna o tym myśleć. Postanowiłam przyjść Wam z pomocą, a dokładniej z garścią naprawdę dobrych, bo sprawdzonych rad. Jeśli więc interesujesz się tematem i nie wiesz, czy to dla Ciebie – przeczytaj.

 

Praca zdalna w Polsce nie jest jeszcze tak powszechna, jak za granicami naszego kraju. Niemniej pracodawcy coraz częściej dopuszczają taką opcję. Co my na to? Oczywiście reagujemy bardzo pozytywnie. Na przykład z badań firmy Kantar z 2018 roku wynika, że

aż 52% pracowników stacjonarnym z chęcią wykonywałaby swoje obowiązki w domu.

Takie dane nie są w sumie niczym zaskakującym. Wyobraź sobie to tylko: jeśli nawet zaśpisz do pracy, to trudno – popracujesz dłużej. Jeśli Twoje dziecko zachoruje, nie musisz brać opieki i znosić nieprzyjemnych spojrzeń koleżanek z pracy (jakbyś sama była szczęśliwa, że Twoje dziecko łapie trzecią infekcję w miesiącu). Zero pośpiesznego wstawania i układania włosów – będąc w domu, możesz je zwinąć w kucyk. Wygodny strój. Zero spięć z kurierami 😊  w końcu zawsze jesteś w domu. A do tego wszystkiego ograniczone wydatki, (bo przecież praca zdalna to mniej paliwa, mniej eleganckich ciuchów i zrzutek na urodziny koleżanek) no i pranie można wstawić podczas pracy, zupa się niemal sama ugotuje… W tym momencie muszę powiedzieć: STOP.

Niestety, praca zdalna – zarówno dla pracownika korporacji, jak i dla wolnego strzelca czy właściciela firmy, to nie takie „złoto”. Jeśli wszystko ma grać i hulać, musisz przestrzegać kilku bardzo ważnych zasad.

 

#1 Nie możesz pracować przy dziecku

Zapewne wiele z Was poczuje opór przy tym punkcie. Bo jak to?

Czy nie o to właśnie chodzi w pracy zdalnej, że można ją pogodzić z opieką nad dzieckiem? Czy to właśnie nie jest największa korzyść?

Otóż nie, a nawet absolutnie nie. Jeśli masz pracować w domu, to musisz założyć, że nie pracujesz, kiedy w domu jesteś tylko Ty i dziecko. Oznacza to, że musisz albo umówić się z partnerem, że pracujecie na zmiany (on wraca z pracy, Ty idziesz do swojej). Albo dziecko idzie do żłobka/przedszkola/niani/babci.

Dlaczego właśnie tak? Ponieważ NIE DA się godzić pracy i opieki nad dzieckiem bez uderzenia w jedną z nich. Wszystkie doskonale wiemy, że dzieci są bardzo wymagające – nawet nie będę rozwijać tego tematu. Kiedy chcemy pogodzić opiekę i pracę, to mamy do wyboru więc DWA scenariusze. W pierwszym popalić dostaje praca – trwa o wiele dłużej i częściej zawiera błędy. W drugim – o wiele częstszym, próbujemy dokończyć zawodowe obowiązki za wszelką cenę. Oznacza to, że dziecko ląduje przed bajkami na X godzin, a gdy jednak coś chce, to rodzi się nasza frustracja i złość. Oczywiście później pojawiają się wyrzuty sumienia i „jestem beznadziejną mamą”.

Jeśli więc chcesz pracować, to nigdy przy dziecku. Dla swojego i jego dobra.

 

#2 Musisz znaleźć miejsce do pracy

Pod żadnym pozorem nie może być to salon, zwany też dziennym pokojem. Nawet w małym mieszkaniu musisz znaleźć miejsce dla siebie. Może być to przykład biurko ustawione w sypialni – nie wszystkie jesteśmy wyjątkowymi szczęściarami i mamy miejsce na własny gabinet.

Najważniejsza zasada – powinno być to miejsce, w który inni na co dzień nie przebywają. My z Kubą mamy miejsce pracy w pokoju dziennym, ale zamykamy drzwi do pokoju gdy jest taka potrzeba. I oczywiście nikt nigdy nie siada przy naszym biurku i komputerach. Dzięki takiemu jednemu miejscu będziesz mogła się skupić. Praca + piski dziecka i odgłosy z kuchni = brak koncentracji i nerwy.

Przy okazji kolejna wskazówka. Jeśli Twoje dziecko jest małe, od razu zamontuj kluczyk do szafki, w której będziesz trzymała swoje dokumenty czy narzędzia. Jeśli tego nie zrobisz, Twoja pociecha – prędzej czy później – się do nich dorwie. To pewniejsze niż to, że rano wstaje słońce, serio. A pretensje będziesz mogła mieć wtedy tylko do siebie.

 

 

#3 Musisz ustalić godziny pracy

Najpopularniejsza pułapka na myszy to podobno kawałek sera. Najpopularniejsza pułapka dla zdalnego pracownika to elastyczność czasu pracy i dowolne nim zarządzenie. To błogosławieństwo i przekleństwo jednocześnie.

Jeśli nie masz ochoty doświadczyć paniki, w którą się wpada, gdy okazuje się, że w jeden dzień trzeba wyrobić 400% normy, to mam dla Ciebie tylko jedno słowo: grafik. Sztywny grafik, którego będziesz się trzymać, choćbyś zasypiała nad komputerem, choćby talerze same błagały o pozmywanie, choćby na kawę wpadła ciocia z Ameryki (do tego wątku zaraz wrócimy) i choćby pogoda była najpiękniejsza od dziesięciu lat! Jeśli nie będziesz się tego trzymać, zaległości błyskawicznie, w mgnieniu oka, przybiorą monstrualne rozmiary.

A skoro już jesteśmy przy grafiku, to jeszcze jedna wskazówka: zawsze zaplanuj sobie wolne weekendy oraz 3-4 dni wolnego dodatkowo. Weekend dlatego, że musisz odpocząć, dodatkowe dni – bo dzieci chorują. I wtedy musisz mieć możliwość przerzucenia obowiązków zawodowych na inny dzień. To nieoceniony komfort.

Mamy taką zasadę z Kubą, że nie pracujemy już po godzinie 16:00 i w weekendy. Od godziny 16:00 jest czas dla rodziny i koniec kropka. Kiedyś zdarzało się, że jedno z nas spędzało mnóstwo czasu przed komputerem od rana nawet do 20:00! Bo na blogu zawsze jest coś do zdobienia, ale z ilością dzieci czas dla rodziny musiał się wydłużyć, a czas dla pracy zmniejszyć. W dodatku od kiedy Gabi chodzi do szkoły i wraca około 15:00 również staramy się już od tego godziny nie pracować jeśli coś nie musi być zrobione “na teraz”.

 

#4 Samodyscyplina

Fajnie tak zarządzać własnym czasem. Można kawkę sobie zrobić, kiedy się chce. Wspomniane już pranie wstawić. Obiad ugotować w przerwie. Fajnie, fajnie… tyle, że to nie do końca tak.

Jeżeli chcesz pracować zdalnie, to Twoim drugim imieniem powinna się samodyscyplina. Po pierwsze oznacza to porzucenie obowiązków domowych – nie wstawiasz prania, nie wkładasz naczyń do zmywarki, nie sprzątasz zabawek i nie robisz obiadu. Dla Twojego domu nie istniejesz, jesteś w pracy (no dobra, ewentualnie to pranie ujdzie, ale tylko to!). My, mimo, że jesteśmy w domu przez cały tydzień pranie najczęściej robimy w sobotę.

Po drugie – jeśli pracujesz przy komputerze, to nie wchodzisz do Internetu, żeby sprawdzić, jakim zwierzęciem jesteś, skoro urodziłaś się w marcu. Nie czytasz o tym, co Edyta Górniak myśli na temat zakupienia motoru przez swojego syna. Nie sprawdzasz, czy według sondaży znowu wygra PIS i nie przeglądasz ciuchów na wyprzedaży w sieciówce. Czy wiesz, jak trudno się od tego powstrzymać? Koszmarnie trudno! Zawsze wydaje się, że to „tylko chwilka”, „minutka”, a w praktyce w tych chwilkach uciekają dwie godziny. Jesteś w pracy, zajmuj się pracą. Potrzebujesz motywacji? Pomyśl, że każda zmarnowana tak minuta mogłaby być spędzona z dzieckiem – bo przecież skończyłabyś szybciej.

Ta zasada oczywiście nie dotyczy osób, które pracują w internecie tak, jak my. Jednak w moim przypadku czas w internecie ograniczam tylko i wyłącznie do Fanpage Oczekując i Instagram Oczekując. Mój prywatny profil na fejsie w zasadzie wcale nie jest aktywny, bo zwyczajnie szkoda mi czasu w ciągu dnia na fejsa. Czasami śmieję się, że tylko ktoś, kto pracuje na etacie ma w ciągu dnia czas na scrollowanie Facebooka – mnie na taki luksus nie stać 😉

 

 

#5 Musisz nauczyć innych szacunku do Twojej pracy

Wspomniałam o ciotce z Ameryki, prawda? Takie zazwyczaj rzadko nas odwiedzają, ale jest inny problem. Mianowicie, dla części swoich bliskich czy znajomych będziesz „siedzieć w domu”. Nie pracować w domu, nie pracować zdalnie, tylko właśnie „przebywać w domu”. To oznacza telefony z pytaniami:

„Mogę wpaść, skoro JESTEŚ W DOMU?”, „Czy mogę podrzucić na chwilę Zosię, skoro JESTEŚ W DOMU?”. To też odwiedziny w stylu: „Wpadłam na minutę, bo słyszałam, że teraz JESTEŚ W DOMU”.

Te momenty to dla Ciebie trening asertywności. Znowu – to trudne. Gdy ktoś wpada do Ciebie i rozsiada się wygodnie, wielu z nas nie może przejść przez gardło tekst, który ma skłonić daną osobę do wyjścia. Głęboko mamy zakorzenione, że gość w dom, Bóg w dom, więc nie wypada kogoś tak po prostu wyprosić.

A jednak będziesz musiała się tego nauczyć. Szybko kończyć rozmowy telefoniczne, odmawiać spotkań i mówić:

„Wiesz, fajnie, że wpadłaś, ale ja mam strasznie dużo pracy. Spotkajmy się może lepiej popołudniu albo w weekend, ok?”.

Z czasem ludzie nauczą się, że pracujesz. I zaczną to szanować.

 

#6 Zadbaj o swój wolny czas… i o siebie

Wszystkie wiemy, że dom to swoboda. To możliwość założenia ulubionych spodni dresowych, wygodnej, choć czteroletniej bluzki 😉 i niedbałego związania włosów. I super, pracuj tak, żeby było Ci wygodnie. Ale nie zapominaj o sobie. O swoim wolnym czasie, o nowej sukience, codziennym makijażu jeśli go lubisz i ładnych paznokciach. W przeciwnym razie szybko poczujesz się zaniedbana i zaczniesz trochę zazdrościć… koleżankom na etatach, które – chcąc nie chcąc, muszą się zawsze jakoś ogarnąć. Dla mnie właśnie wyjście na manicure jest moją świętością. Co 2 tygodnie wychodzę z domu na 2 godzinki do mojej kosmetyczki. Pogadamy o dzieciach, o tym, co u nas słychać albo o innych nowościach. Wracam do domu z nowym kolorem na paznokciach i poczuciem, że zrobiłam coś dla siebie. To moja świętość!

 

 

I pamiętaj, żeby oddzielić czas pracy od czasu wolnego. To niełatwe, bo komputer, maszyna do szycia czy dokumenty są na wyciągnięcie ręki. A jednak, dla dobra swojego związku, dzieci, a przede wszystkim dla siebie samej, musisz wytyczyć miejsce pracy i godziny pracy. Wychodzić z domu – do kina, do znajomych czy na spacer dla przewietrzenia głowy. Tylko w taki sposób praca zdalna dla młodej mamy będzie w 100% satysfakcjonująca.

 

Komentarze