6 sposobów, by mądrze wychować syna

Nasz synek niedawno skończył dwa latka. Nie wiemy jeszcze, jakim człowiekiem będzie, ale wiemy, na jakiego chcielibyśmy go wychować. I nie, nie chodzi wcale o to, żeby w przyszłości był lekarzem, adwokatem, inżynierem. Pragniemy, żeby Kornel był odpowiedzialnym ojcem, wspierającym partnerem, człowiekiem świadomym swojej wysokiej wartości, a jednocześnie wrażliwym na potrzeby innych. Innymi słowy – chcemy dla swojego syna tego, czego Wy pragniecie dla swoich. I dziś powiemy Wam, jakie mamy na to sposoby.

 

Zanim jednak napiszę o Kornelu – słówko o Kubie. Otóż mam wielki zaszczyt być żoną człowieka, który wspiera mnie każdego dnia. Mądrego, empatycznego, bardzo pracowitego, niedzielącego obowiązków na „babskie” i „męskie” – z Kubą ramię w ramię, każdego dnia, stawiamy czoła obowiązkom i życiowym wyzwaniom.

 

Naturalnie zanim zaczęliśmy się w pełni rozumieć, musieliśmy – jak każdy związek, w pewnym stopniu się „dotrzeć”. Nauczyć się siebie, trudnej sztuki kompromisu, rozpoznawania swoich potrzeb. Poszło nam to szybko – w dużej mierze dzięki temu, w jaki sposób mój mąż został wychowany. Nikt nigdy nie mówił mu, że on „nie musi czegoś robić, bo to babskie zajęcie”, nie był wyręczany w błahostkach, dzięki czemu nie wyrosły mu dwie lewe ręce. Nie musiałam nigdy tłumaczyć:

„Kuba, to też Twoje dzieci i twój dom, nie masz mi POMAGAĆ, tylko zabierz się za SWOJE obowiązki.”

 

Wiem jednak, że to wszystko nie jest oczywiste. Wiele kobiet nie może liczyć na to, że ich partner wstanie w nocy do niemowlęcia, podetrze mu pupę czy odrobi lekcje ze starszakiem. Znam mężczyzn, którzy nigdy nie chodzą na wywiadówki, bo nawet nie wiedzą, w której klasie jest ich dziecko. To śmieszy tylko w żartach, w prawdziwym życiu jest po prostu smutne – bo oznacza, że ktoś w rodzinie robi podwójną robotę. I w dużej mierze jest to – moim zdaniem – efekt niewłaściwego wychowania.

Chcemy, by nasz syn był dobrym ojcem i dobrym mężem, a przy tym wszystkim, aby lubił siebie – tak wielu ludzi ma z tym dzisiaj problem! Naszym życiowym zadaniem jest też wychowanie go na człowieka wrażliwego, empatycznego, a do tego zaradnego. I mamy już w głowie zasady, według których będziemy go wychowywać – jeśli chcesz, także możesz z nich skorzystać.

 

 

Mów synowi o emocjach

Kiedyś z chłopcami nie rozmawiano o emocjach, bo nie chciano, żeby wyrośli na niemęskich. Facet to miał być siłacz, ostoja rodziny, który zajmuje się poważnymi sprawami, a nie dyskutuje o pierdołach.

Moim zdaniem każdy człowiek potrzebuje informacji, że jest kochany i ważny – niezależnie od płci. Każdy człowiek potrzebuje rozmów o uczuciach, każdy raz na jakiś czas musi z siebie wyrzucić to, co gromadzi się w duszy i mocno obciąża. Dzięki temu, że uczymy małych chłopców wyrzucania emocji i szukania pomocy, jako dorośli mężczyźni potrafią z tego korzystać, gdy życie rzuca kłody pod nogi.

Przy okazji ważna informacja. Według informacji WHO (z 2019 roku) polscy mężczyźni stoją w czołówce Europy, jeśli chodzi o odbieranie sobie życie. Każdego dnia w Polsce zabija się 15 osób, z czego 12 to właśnie mężczyźni.

Mów więc synowi, że go kochasz. Że jest ważnym, mądrym i dobrym człowiekiem, ale ma prawo do słabości. Że to ludzkie płakać, smucić się, nie radzić sobie z emocjami i w takich sytuacjach trzeba szukać pomocy i wsparcia.

 

Ucz szacunku do kobiet

Ucz swojego syna szacunku do kobiet – stary, dobry savoir-vivre nigdy nie wyjdzie z mody. Oczywiście ogromną rolę odgrywa tu ojciec. Na nic bowiem tłumaczenia i suche teksty, jeśli mama idzie z czterema pełnymi reklamówkami, a tata kroczy swobodnie obok niej, przeglądając memy w telefonie. Syn powinien widzieć, że jego tata mówi do mamy: „Idź, odpocznij, ja to zrobię”.

 

Ucz swojego syna sztuki komunikacji

Są mężczyźni, którzy nie potrafią rozmawiać – przerywają, unoszą się, wybuchają w reakcji na czyjeś inne zdanie. Życie z takim człowiekiem jest bardzo trudne, on sam zresztą często nie rozumie, dlaczego tak trudno dogadać mu się z innymi.

Ucz swojego syna sztuki komunikacji. Pytania o potrzeby, hamowania negatywnych emocji, kulturalnego odmawiania i rozmawiania w konflikcie. Ucz, jak mówić o własnych emocjach i w jaki sposób spojrzeć na sprawę z punktu widzenia drugiej osoby. Trenuj z nim sztukę dialogu, bez przerywania. Stosuj prawidłową komunikację w praktyce. Nie mów: „Idź mi teraz stąd!”, tylko powiedz: „Teraz jestem zajęta. Przyjdę do Ciebie za 5 minut i mi pokażesz”. To zaprocentuje.

 

Ucz samodzielności

Niesamodzielny mężczyzna to jeden z najtrudniejszych partnerów. Nic nigdy nie wie, zanim się zabierze do czegoś, miną tygodnie, nie wpadnie na pomysł, by komuś pomóc, nie zrobi obiadu, nie zapłaci rachunków… koszmar.

Jest tylko jedna rada na to, by wychować samodzielnego człowieka: pozwolić mu być samodzielnym. Nie wynoś śmieci za 7-latka. Niech popełnia błędy – choćby i tysiąc. Nie odrabiaj lekcji i nie pakuj plecaka. Każdy taki błąd go czegoś nauczy. Nie rób kanapki 12-latkowi!

Wykreśl więc „daj, ja to zrobię” ze swojego rodzicielskiego słownika.

 

Ucz bycia ojcem i partnerem

Jeśli nasz syn będzie chciał lalkę na urodziny – dostanie ją i niech chodzi z nią na spacer, wioząc w zabawkowym wózku. Już teraz z wielką frajdą bawi się w zabawkowej kuchni Misi i Gabi, a my z radością patrzymy, jak miesza w garnkach! Tak samo z domkiem dla lalek i wszystkim „dziewczyńskimi” zabawkami. Wiecie dlaczego? Bo nigdy nie wyjdzie z naszych ust, że coś jest „nie dla chłopców”.

Zaskakuje mnie, jak często rodzice krzywią się na widok lalki w rękach chłopca. Jak często usłyszeć można: „To? No to ty, weź sobie auto, to jest dla dziewczynek!”. Mam ochotę zapytać – serio? Kornel, który będzie bawił się lalką, usłyszy: „Wow, będzie z Ciebie super tata!”.

Będzie też sprzątał po sobie jak siostry i jak one będzie miał swoje obowiązki. Z nim również przeprowadzimy dziesiątki rozmów o tym, dlaczego musi angażować się w prace domowe. A będzie musiał, bo też w tym domu mieszka. Tylko tyle i aż tyle.

 

Ucz odpowiedzialności

Kiedy nasz syn kogoś obrazi, porozmawiamy z nim o tym, że w ramach rekompensaty dobrze jest przeprosić i kupić czekoladę za swoje kieszonkowe. Kiedy zbije szybę, także będzie musiał sam się przyznać – nie będziemy przepraszać za niego. Będziemy za to pozwalać mu dokonywać błędnych decyzji – jeżeli zje cukierki przeznaczone na cały tydzień, to kolejnych nie dostanie. A jeżeli nie odrobi lekcji z powodu swojego gapiostwa, to nie pozwolimy mu zostać w domu. Dostanie jedynkę i będzie musiał ją poprawić. Będziemy go też uczyć zarabiania pieniędzy już jako dziecko – po to, by zrozumiał, że nie biorą się one znikąd.

Ucz swoje dziecko odpowiedzialności. Ta cecha uchroni go przed wieloma błędami w życiu.

 

Twoje dziecko nie jest z plasteliny. Ale masz duży wpływ na to, jakie będzie.

 

Dzieci mają różne charaktery. Niektóre są mniej uległe, inne bardziej, niektóre wybuchowe, inne potulne. Jednak sam fakt, że nie można ich dowolnie „ukształtować” nie oznacza, że nie mamy żadnego wpływu na to, jakie będą w dorosłości.

 

 

Mów więc „kocham”, podrzucaj obowiązki i rozmawiaj o odpowiedzialności – setki, tysiące, miliony razy! Bo z poczuciem wartości, obowiązkowością i odpowiedzialnością nikt się jeszcze nie urodził. To „wchodzi w krew” wraz z każdym wysiłkiem rodzica.

 

Komentarze