Latem dzieci nie chorują… Nic bardziej mylnego!

 

Wyobraźcie sobie, że jesteście na wakacjach. Zbieracie się do wypadu na plażę – torby czekają już przy drzwiach, pozostaje chwycić w rękę okulary i założyć klapki….

 

 

I dokładnie w tym momencie podchodzi do Was Wasze dziecko, mówiąc:

„Mamo, trochę źle się czuję…”.

Mało prawdopodobne? Bynajmniej – letnie infekcje wcale nie należą do rzadkości. Na szczęście my mamy na nie sposób.

 

 

Lato – infekcji jest mniej, ale wcale nie zniknęły!

Latem dzieci zdecydowanie rzadziej łapią infekcje wirusowe i bakteryjne. Niemniej wciąż są na nie bardziej podatne niż dorośli. Więc może się zdarzyć, że w jakiś upalny dzień Twój maluch zacznie kaszleć czy kichać. Przyczyny bywają różne, ale najczęściej są to:

 

 

Przebywanie w skupiskach ludzkich

Polskie dzieci dopiero niedawno wróciły do swoich przedszkoli i szkół po pandemii. Wielu z Was (my zresztą też!) z pewnością liczyło, że skoro zrobiło się tak ciepło, to powrót ten nie będzie znacząco łączył się z częstym łapaniem infekcji. Jak to bywa jesienią czy zimą. Niestety jest inaczej. Dzieciaki jak to dzieciaki. Nie zwracają uwagi na to, aby zasłaniać buzię podczas kaszlu. Chętnie się przytulają, a i z myciem rączek bywa u niektórych różnie. Dlatego wystarczy jeden przeziębiony maluch, by za chwilę chorowało pół grupy.

 

 

Klimatyzacja

Sama klimatyzacja nie szkodzi dziecku (o ile klimatyzator nie jest zagrzybiony). Szkodliwa jest jedynie gwałtowna różnica temperatur. Jeśli maluch spędza godzinę w temperaturze 20 stopni, a potem nagle wychodzi na gorące powietrze, jego organizm zaczyna zajmować się regulacją różnych procesów, a nie obroną przed drobnoustrojami. Innymi słowy, jest wówczas podatny na różnego typu „ataki”.

Tutaj od razu Was przestrzegam. Jeśli włączacie klimatyzację, to pamiętajcie, że różnica temperatur wewnątrz i na zewnątrz nie może przekraczać  5–6°C.

 

 

Chłodzące kąpiele

Wiadomo – upały i każdy chce doznać ochłody, dzieci szczególnie. Łatwo narazić się na zbyt gwałtowną zmianę temperatury. Dzieciaki uwielbiają długo siedzieć w basenie, w wodzie nad jeziorem. Zazwyczaj pochłonięte zabawą nie mają umiaru i mało je interesuje że już się trzęsą z zimna a usta sinieją. Bardzo łatwo o wychłodzenie albo szok temperaturowy, które sprzyjają osłabieniu organizmu i złapaniu infekcji.

 

 

Inne zmiany temperatur

Zimne lody i napoje są dużo bardziej szkodliwe dla zdrowia latem niż zimą. Wynika to z opisanych wyżej zasad zmiany temperatur. Problem polega jednak na tym, że zimą lody niespecjalnie smakują, za to latem wiadomo. Niebo w gębie! Objadamy się nimi i my, i nasze dzieciaczki. U tych ostatnich może się to niestety skończyć infekcją.

 

 

Czy letnie przeziębienie jest łagodniejsze?

Mówi się, że letnie przeziębienie jest zazwyczaj o wiele łagodniejsze niż to jesienne czy zimowe. Być może u niektórych się to sprawdza. U nas niestety nie. Zdarzało się, że dziewczyny chorowały latem z równą intensywnością, jak w zimne pory roku. Pojawiały się gorączka, kaszel, katar oraz oczywiście ogólne złe samopoczucie, które kazało nam rezygnować z wakacyjnych planów i kłaść dziecko do łóżka.

 

 

Co działa na nasze dzieci, gdy dopada je letnie przeziębienie?

W wakacje każdy dzień jest na wagę złota. Przecież ani się obejrzymy, a cudowne wycieczki rowerowe, spacery i wyjazdy wakacyjne zamienimy na długie, jesienne, spędzane w domu wieczory. Szukaliśmy preparatu, które pomógłby nam zdusić infekcję w zarodku. Zatrzymać jej rozwój i sprawić, by dziecko szybciutko wróciło do pełni sił. I wiecie co? Tak, znaleźliśmy!

 

 

Kiedy nasze dzieciaki zaczynają prezentować objawy przeziębienia, podajemy im Pyrosal. Nie jest to suplement diety wzmacniający odporność, ale lek, który działa przeciwzapalnie, przeciwgorączkowo i który powleka drogi oddechowe, ułatwiając dziecku oddychanie i łagodząc kaszel.

 

Co dla nas wyjątkowo ważne, Pyrosal jest preparatem o naturalnym składzie. Zawiera w sobie wyciąg

  • z liścia podbiału,
  • kwiatu czarnego bzu,
  • kwiatu lipy
  • oraz kory wierzby.

Jak wiecie, jesteśmy wraz z Kubą wielkimi zwolennikami naturalnych sposobów leczenia. Choć oczywiście nie możemy stwierdzić z cała pewnością, że to dzięki nim nasze dzieci w wielu przypadkach unikają antybiotykoterapii, nasze doświadczenie mocno sugeruje, że tak jest.

 

 

Wirusy i bakterie? Nie pozwól, by zniszczyły Wam wakacje.

Jestem pewna, że niezależnie od tego, jak wiele razy w roku wyjeżdżacie na wakacje, zawsze jest to dla Was coś wyjątkowego. Wiem, bo sama mam identycznie – za każdym razem cieszę się ogromnie i nie mogę się doczekać nowych doświadczeń! I wiem, że kiedy głupi los akurat w dzień takich wakacji podrzuci infekcję, to wszystkiego żal – dziecka, wspomnień, które mogły się stworzyć, żal pięknej pogody i każdej godziny, która nie jest spędzona tak, jak wszyscy chcieli.

 

 

Wiem też, że w takich chwilach zrobiłoby się wiele, żeby dziecko poczuło się lepiej. I skorzystało choć trochę z wszystkich przygotowanych dla niego atrakcji. Na szczęście wcale nie trzeba robić niczego szczególnego – wystarczy Pyrosal. Zapiszcie sobie tę nazwę. Wykupcie przed wyjazdem i niech jest to pierwsza rzecz, którą włożycie do wakacyjnej walizki. Na wszelki wypadek! Katar, kaszel, gorączka nie miewają wakacji…

 

 

 

Komentarze