Cztery miesiące Miszel. Wielkie podróżowanie od Helu po Warszawę

Właśnie minął czwarty miesiąc z Miszel. To był niesamowity miesiąc pełen nowych wrażeń!

 

Wiedziałam, że to będzie ciekawy miesiąc, bo sama zaplanowałam mnóstwo aktywności dla naszej rodziny na przełomie sierpnia i września. Miałam oczywiście małe obawy, bo do podróży z małym dzieckiem można się świetnie przygotować, a zawsze może się stać coś, na co nie mamy wpływu… Jednak w tym przypadku wszystko było wzorowo. Tak, jak sobie wymarzyłam, tak wszystko zrealizowałam!

 

LATO W IZDEBNIE

Na pierwszy wakacyjny wyjazd wyruszyliśmy nad jezioro. Agroturystykę w Izdebnie Kuba sprawdził rok temu – był tam na jedną noc z Gabi, a w tym roku spędziliśmy tam weekend. Początkowo planowaliśmy zabawić tam cały tydzień, ale pogoda dawała wiele do życzenia. Wolałam w czasie deszczowych i pochmurnych dni być w moim domu z małym dzieckiem. Za to weekend spędziliśmy bardzo fajnie! Jezioro w Izdebnie jest piękne, Gabi nawet pływała z Kubą w jeziorze, a towarzystwo dziadków było dodatkową atrakcją. Jeśli lubicie piękne klimaty przyrody, ciszę, spokój, jezioro i komary 😉 to polecamy Wam to miejsce! Jest idealne na rodzinny wyjazd Agroturystyka Izdebno

 

img_20160825_201733img_0215-01

 

RODZINNY POBYT W JASTARNI

Największą atrakcją sierpnia był niewątpliwie nasz wyjazd nad Bałtyk. Z Gabi wyjechaliśmy nad morze dopiero, kiedy skończyła dwa latka. Tym razem postanowiliśmy nie czekać tak długo. I bardzo dobrze! Pogoda w Jastarni od 30 września do 6 września była wręcz wymarzona – cały czas świeciło słońce i było 25 st. C. Dwa dni były pochmurne i wietrzne, ale przecież nie może być bez przerwy idealnie 😉

To był wyjątkowy czas dla całej naszej rodziny. Gabi niesamowicie cieszyła się każdym dniem nad morzem, robiła babki z piasku, poznawała nowe koleżanki, kąpała się w Bałtyku i pływała w hotelowym basenie. I oczywiście kolejny raz byłam mile zaskoczona tym, jak Gabi miała świetny kontakt z Miszel, tłumaczyła swoim koleżanką, że ma młodszą siostrę, głaskała ją i momentami nawet nie pozwalała dotykać innym, „bo to jest moja siostra!”

W trakcie pobytu w Jastarni ja z Miszel chodziłyśmy z Kubą i z Gabi na plażę albo odpoczywałyśmy w hotelu – Miszel najchętniej spała w pokoju, chociaż nad morzem też czasami udawało jej się zasnąć, ale nie za długo. Dom Zdrojowy mieliśmy już sprawdzony, a więcej o tym wyjeździe poczytacie za parę dni.

 

img_20160908_122350img_0277-01img_0306-01

 

WEEKENDOWY WYJAZD DO WARSZAWY

A na koniec wakacji wybraliśmy się na rodzinny wypad do Stolicy. Do Warszawy pojechaliśmy na cztery dni. Nocowaliśmy u przyjaciół, którzy mają dzieci w tym samym wieku, co mu: jedną córeczkę w wieku Gabi, a za parę tygodni w ich domu zamieszka mały Maks. W piątek wieczorem dojechaliśmy na miejsce, w sobotę braliśmy udział w ciekawym wydarzeniu, o którym już nie długo będzie wpis na blogu. Niesamowite jest to, że w wieku 3 miesięcy Miszel poznała Tomka, którego poznała również Gabi 4 lata temu, w wieku trzech miesięcy właśnie!

W niedzielę odwiedziliśmy fantastyczny lokal dla dzieci i rodziców. Klubokawiarnia i Restauracja Kura Domowa totalnie nas urzekła! Żeby zjeść tam obiad jechaliśmy chyba przez całą Warszawie! Na szczęście w weekend nie było korków. Ufam moim znajomym, ale zastanawiało mnie, co może być tak wyjątkowego w jakimś lokalu, żeby naginać tak daleko, aby napełnić żołądek? Teraz już wiem! Kura domowa to przepyszne jedzenie dla małych i dużych, bardzo przystępne ceny, niesamowicie miła obsługa i miejsce w pełni przystosowane i przyjazne małym i dużym dzieciom. Na zewnątrz jest taras ze stolikami, dwie huśtawki, w środku również stoły oraz sala zabaw z animatorką. Cały obiad mogliśmy zjeść nieodrywani od stołu – chyba, że na własne życzenie 😉 Więcej na temat tego wyjątkowego miejsca napisała Natalia z TYM WPISIE.

Weekend w Warszawie zakończyliśmy zakupami w galerii handlowej, bo przecież jesień tuż tuż, a dziewczyny nie mają kurtek na zimę 😉

 

img_20160821_190221img_20160912_101054img_0443-01

 

NASZE DOMOWE OSIĄGNIĘCIA

Cały czas aktywnie karmię piersią. Postanowiłam karmić moje dziecko zawsze i wszędzie, kiedy jest głodne. Jedynym problemem na wyjazdach jest… brak łóżka do KP albo wygodnego fotela 😉

To, że Miszel się uśmiecha pisałam już ostatnio. Teraz chicha się do nas i coraz częściej ucina sobie pogawędki z Gabi. Głuży coraz częściej

Nastał czas dialogów. Miszel często do nas mówi, coś opowiada, a minę ma taką, jakby mówiła coś niesamowicie interesującego. Najczęściej rozmawia z nami zaraz po przebudzeniu albo robi sobie przerwę na pogaduchy w czasie KP.

Bardzo mocno się ślini. Nie wiem, czy to czas na ząbki, ale ślini się niesamowicie!

Coraz częściej wkłada paluszki do buzi – ostatnie parę dni to prawie nonstop z paluszkami w buzi.

Próbuje coś chwycić rączką. Czasami jej się udaje, czasami nie, ale cieszy mnie, że podjęła taką aktywność.

Miszel lubi leżeć zarówno na plecach, jak i na brzuszku, stabilnie trzyma główkę, z zaciekawieniem obserwuje otoczenie. Samodzielnie odwraca główkę w prawą i lewą stronę, z zaciekawienie wodzi za przedmiotem, zaczyna przekręcać się z brzuszka na plecy – zrobiła to dopiero jeden raz.

 

img_0425-01img_20160822_225829

 

SPANIE W DZIEŃ I W NOCY

Temat spania jest u nas cały czas żywy, ale z tygodnia na tydzień idzie nam coraz lepiej. Przez ostatnie wojaże i brak harmonogramu dnia nie jest jeszcze idealnie, ale pracujemy nad tym. W poprzedni weekend u znajomych w Warszawie Miszel pięknie przesypiała całą noc! Karmienie było po 21:00, a kolejne dopiero o 6:00! I to dwie noce z rzędu tak wyglądały! Sama byłam w wielkim szoku, ale na szczęście trzecia noc to było już karmienie o 3:00, więc powrót do normy.

 

KOSTKA SENSORYCZNA

Miszel chętnie bawi się miękkimi zabawkami. Kostka sensoryczna to rzecz, która dopiero wchodziła do PL jak Gabi była mała – miała jakoś parę miesięcy. I niestety nie miałam takiej kostki dla niej. Teraz chyba też nie pomyślałabym, że to już czas na taką zabawkę, ale Miszel parę dni temu dostała takową w prezencie i już zaczyna się z nią bawić! Podobną można zobaczyć TUTAJ.

 

img_0379-01

 

MATA EDUKACYJNA

Muzyczna mata edukacyjna. Pierwszy kontakt Miszel z matą trwał zaledwie parę minut, ale z dnia na dzień czas na taki rodzaj aktywności się wydłuża. Miszel leży na macie a rączkami i nóżkami celowo lub przypadkowo dotyka różne rzeczy. Dla Gabi miałam matę z jednym pałąkiem – dla Miszel mam kwadratową matę edukacyjną z dwoma pałąkami i jest ona zdecydowanie lepsza. Dziecko ma lusterko na samej górze i 4 różne zabawki na każdym końcu maty. Naszą matę edukacyjną możecie zobaczyć TUTAJ. Niżej opis maty:

Reagująca na kopnięcia i naciskanie interaktywna mata muzyczna z 30 minutami radosnej muzyki rozwija zdolności motoryczne i zmysły dziecka.

  • Idealna do zabawy na pleckach i brzuszku: 3 instrumenty-przyciski na macie zachęcają malucha do aktywności (naciskania lub uderzania stópkami w matę).
  • Gdy malec podrośnie, można usunąć łuki, by umożliwić mu zabawę na siedząco!
  • Do maty lub łuków przyczepić można 4 zabawne zawieszki: marakasa-grzechotkę, klekoczący tamburyn, nutkę-gryzaczek i dzwoniącą trąbkę.
  • Mata wyposażona w ruchome lusterko umożliwiające samopoznawanie.
  • Można prać w pralce.
  • Wiek: od 0 do 24 miesięcy.

 

blog parentingowyimg_0403

 

Tak właśnie wyglądał nasz czwarty miesiąc z Miszel. Było aktywnie, nad jeziorem, nad morzem i w Warszawie. Było rodzinnie, czyli tak, jak najbardziej lubimy. I były nowości. A w kolejnym miesiącu będzie nie mniej aktywnie, bo znowu czeka nas weekend w Warszawie, wyjazd na Blog Forum Gdańsk i być może jakiś dalszy wypad. W każdym razie będzie ciekawie i możecie spodziewać się kolejnego podsumowania miesiąca z Miszel.

 

Jeśli chcecie zobaczyć Gabi w 4 miesiącu to link poniżej skieruje do tego wpisu

Cztery miesiące z Pulpetką

 

A niżej wcześniejsze miesiące z Miszel

Trzeci miesiąc Miszel. I pierwszy dialog sióstr – na temat tego, co Gabi uwielbia!

 

Dwa miesiące z Miszel + FILM


img_0445-01 img_20160902_182032