Czy to będzie ta noc? Termin Kurczaczka – to dziś!

 

Dziś według ostatniej miesiączki wypada termin urodzenia się naszego synka. 12-11-2018 to dzień, na który czekamy od 8 miesięcy.

 

 

Szczerze przyznam, że od ponad miesiąca a może nawet i od dwóch miesięcy czekam, aż Kurczaczek się wykluje. W wyznaczonym terminie rodzi tylko 4-5% kobiet. Przeważnie dzieci rodzą się kilka dni przed wyznaczonym terminem porodu albo po tym terminie. Za to ja ubzdurałam sobie, że Kurczaczek będzie z nami wcześniej niż w dniu wyznaczonego terminu porodu, ale miałam ku temu bardzo duży powód.

 

 

OCZEKUJĄC NA KURCZACZKA

Z Gabi miałam termin porodu określony na 04-08-2012, urodziła się 06-08-2012 – można więc powiedzieć, że w terminie. Natomiast Miśka miała termin przyjścia na świat na 14-06-2016, ale w przypadku Miśki zaplanowane było cięcie cesarskie na 01-06-2016 w 38. tygodniu ciąży. Jednak nasza Miszelka postanowiła zrobić nam niespodziankę i na świecie pojawiła się już w 36. tygodniu ciąży, czyli 13-05-2016. Mam więc porównanie zarówno donoszonej terminowej ciąży (z Gabi), jak i porodu przedwczesnego (wcześniaka Miśki).

Tym razem z Kurczaczkiem myślałam, że będzie podobnie jak z Miśką właśnie. Już od 35. tygodnia ciąży mam spakowaną torbę do szpitala i jeździ z nami wszędzie w bagażniku samochodu. Z niecierpliwością czekałam na pierwsze symptomy rozpoczęcia się porodu. Z Gabi zaczął się o 1:00 w nocy, z Miśką o 6:00. Dlatego tak bardzo byłam nastawiona na rozpoczęcie naszej akcji porodowej z Kurczaczkiem w nocy. Jakoś tak instynktownie wyczuwałam, że to noc będzie nasza.

 

 

TO TYLKO TERMIN

Staram się nie panikować, nie mieć “głupich” myśli, być zrelaksowana i nie myśleć o tym, że Miśka już z nami była a Kurczak jeszcze nie wychodzi… Ale łatwo nie jest. Od ponad miesiąca codziennie myślę “że to już”. Idąc wieczorem spać w myślach układam plan wydarzeń. Przypominam sobie, co muszę wziąć z domu. Torba do porodu jeździ z nami w aucie od dawna. Do żółtej walizki Kurczaczka ostatnio dokładałam dodatkowe ubrania. W mojej dużej torebce podręcznej jest: portfel, nawilżający błyszczyk do ust, szczotka, laktator, segregator “Jestem w ciąży”. Jestem przygotowana i… nic się nie dzieje.

Z jednej strony cieszę się, bo mam 100% pewność, że Kurczaczek nie będzie wcześniakiem. Wszak to właśnie dzisiaj 12-11-2018 jest nasz termin porodu ustalony z daty ostatniej miesiączki.

Z daty zapłodnienia, bo wiemy, że to Walentynkowa niespodzianka 😉 , Kurczak miał termin na 08-11-2018. I tak już od początku listopada siedzę, jak na szpilkach. Bo ani w 36, 37, 38, czy nawet 39 tygodniu ciąży Kurczak do nas nie zawitał. I zachowuje się tak, jakby nigdzie mu się nie śpieszyło.

 

 

JEDNAK PRZENOSIMY

A ja, jak się z tym czuję?

Niby OK, ale jednak ten stres związany z przenoszeniem terminu jest naprawę bardzo duży. Wiem, że nie powinnam się martwić, że nie mogę się stresować, że powinnam się wysypiać i cieszyć się, że jeszcze “mam spokój”, ale jednak coś mnie gryzie i niepokoi. Jutro, 13-11-2018 mam kolejną wizytę u mojego lekarza prowadzącego ciążę. Ostatni raz byłam 2-11-2018: szyjka była skrócona, ale zamknięta. KTG idealne. Jak będzie jutro? Mam nadzieję, że dobrze.

 

 

A może jutro będzie już po wszystkim? Nie wiem, jak będzie, ale jedno jest pewne: potrzebuję teraz Waszego wsparcia, jak nigdy wcześniej…

 

PS. I właśnie NEWS z ostatniej chwili: właśnie odszedł mi czop. 12-11-2018 o godzinie 19:00, więc może jednak DZIŚ będzie TA noc. Trzymajcie kciuki!

 

 

Komentarze