Najnowszy wpis

Jedziemy nad morze

Kiedy parę tygodni temu pisałam wpis pod tytułem Dokąd pojechać nad morze z dzieckiem? nie sądziłam, że sami skorzystamy z Waszych poleceń. Wtedy plany mieliśmy zupełnie inne, ale człowiek planuje... W tym roku wymarzyłam sobie, że polecimy z Gabi na Majorkę albo na Kretę. Marzyłam o pięknym, złotym piasku, o temperaturze wody i powietrza wynoszącej minimum 25 st. C. Wyjazd planowałam od tygodni! Chciałam żeby to miejsce było najlepiej na samym końcu świata, gdzieś, gdzie będzie cicho i spokojnie, nie będzie w pobliżu głośnych dyskotek ani knajp, będzie zielono, rodzinnie i z dobrym jedzenie, a standard nie odstawał od miejsc, w których dotychczas bywaliśmy. Taki właśnie miałam plan. A później naczytałam i nasłuchałam się o tym, że Gabi jest jeszcze za mała, żeby lecieć samolotem, że taki lot może mieć duże konsekwencje w przyszłości, że dziecko może mieć problem z zatokami, uszami czy gardłem. Ja sama będąc w szóstym miesiącu ciąży leciałam z Poznania do Dortmundu (podobno w ciąży też nie powinno się latać) i w czasie lotu czułam się doskonale - z Gabi też było wszystko OK. Latając wielokrotnie widziałam małe dzieci na pokładzie samolotu: od noworodka zaczynając na siedmiolatku kończąc. I niestety zdania są podzielone: niektórzy uważają, że latanie samolotem dziecku nie zaszkodzi, inni trzymają się zdania, że jeśli dziecko jest małe to kategorycznie latać nie powinno. Poddałam się emocjom związanym z konsekwencjami po powietrznej przeprawie z Polski na ciepłą wyspę i postanowiłam, że póki możemy będziemy z Gabi zwiedzać nasze zakątki i w tym roku pokażemy jej polskie morze. Jak postanowiłam, tak zrobiłam i szukając fajnego, rodzinnego hotelu na wyjazd dla naszej trójki skorzystałam z Waszych poleceń z wpisu Dokąd pojechać nad morze z dzieckiem? Czyli 20 sprawdzonych przez WAS miejsc na rodzinne wakacje, sprawdziłam cztery Hotele, w których pobyt polecacie i wspólnie zadecydowaliśmy, że jedziemy do Hotelu Senator. Jedna z czytelniczek o Hotelu napisała: Hotel Senator w Dźwirzynie super miejsce super ludzie, i super warunki dla rodzin z dziećmi. Polecam! Poczytałam i zobaczyłam, że Hotel ma 4* (jest dobrze), jest położony w lesie nad samym morzem (cisza i spokój gwarantowane - jest bardzo dobrze), jest też basen, sauna i sala fitness (może w końcu coś dla siebie zrobię i będzie bardzo, bardzo dobrze!). Na stronie Hotelu wypisanych jest dużo atrakcji, ale mi nic więcej do szczęścia nie potrzeba ;) Walizki już spakowane, bikini mam dla siebie i dziecka pod ręką ;) akcesoria pływacie dla Gabi gotowe i jutro z samego rana ruszamy! Ale będzie bosko - już nie mogę się doczekać!   Zdjęcia: blog.4hotele.pl

Polecamy przeczytać

Krem z filtrem na lato dla dziecka

Ochrona skóry przed słońcem, a w szczególności skóry dziecka, jest bardzo ważną rzeczą podczas wakacji. Czym powinniśmy się kierować podczas kupowania kremu na lato dla dziecka? Czy lepiej zwrócić szczególną uwagę na: filtr, firmę czy dobrą cenę? Takie pytania często zadają mamy, które odwiedzają aptekę. Krem z filtrem na lato dla dziecka to bardzo ważny temat. Zacznijmy od poznania postaw. UVA, UVB, UVC - co to jest? 1. UVC (najkrótsza fala). Jest niemal całkowicie zatrzymywana przez warstwę ozonową i prawie w ogóle nie dociera do powierzchni ziemi. 2. UVB (średnia długość fali). Penetruje naskórek oraz skórę właściwą. Wykazuje działanie rumieniotwórcze. W wyniku tego rodzaju promieniowania powstaje opalenizna, ale także poparzenia słoneczne. Promieniowanie UVB - razem z UVA - odpowiadają za fotostarzenie i nowotwory skóry. 3. UVA (najdłuższa fala). Jego natężenie jest na stałym poziomie przez cały dzień, niezależnie od pogody i pory roku. Dociera znacznie głębiej aniżeli promieniowanie UVB, wnikając do tkanki podskórnej. Każdy filtr ma za zadanie chronić naszą skórę przed poparzeniem słonecznym. Im wyższy filtr, tym dłuższa ochrona. SPF - a co to jest? Czyli Sun Protection Factor. Określa nic innego, jak to, o ile dłużej możemy przebywać na słońcu po użyciu preparatu. W rzeczywistośći wygląda to tak, że rumień pojawia się po około 15 minutach przebywania na słońcu. W przypadku zastosowania faktora np. SPF 15, ten czas wydłuża się do 15x15 czyli 225 minut. No tak, ale jaki ten kremik kupić na lato dla dziecka? Kremów dla dzieci jest już mnóstwo w sprzedaży (kiedyś było ich raptem kilka, teraz jest kilkadziesiąt) i często cena kremu dla dziecka jest również nie mała. Moim zdaniem bardzo dobrymi kremami dla bobasa są balsamy/kremy chroniące z Ziajki. ZIAJKA SPF 30 słoneczna emulsja dla dzieci 125 ml, cena około 20 zł. Kosmetyki te są delikatne, nie uczulają, przeznaczone dla dzieci od 1 roku życia. Opis ZIAJKA SPF 30 słoneczna emulsja dla dzieci - wodoodporna emulsja do opalania dla dzieci już od 1 dnia życia. Pozytywna opinia Instytutu „Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka” Działanie Tworzy na skórze wodoodporną warstwę ochronną. Skutecznie odbija promienie UVA i UVB. Wzmacnia mechanizmy obronne skóry i zapobiega poparzeniom słonecznym. Intensywnie nawilża naskórek oraz nie powoduje podrażnień. Nie zawiera filtrów chemicznych. Nie zawiera barwników i alkoholu. Sposób użycia Nanieść emulsję na skórę 30 minut przed wyjściem na spacer. Stosować w dni szczególnie słoneczne. Pamiętaj, aby nie wystawiać niemowląt na bezpośrednie działanie promieni UV, przebywać w cieniu lub półcieniu. Źródło Chrońmy swoje dziecko najlepiej jak najwyższym SPF. Dzięki temu unikniemy poparzenia skóry. Nie zapominajmy również o sobie! Dorosły również jest narażony na poparzenia słoneczne, tak samo jak nasze dzieci. Przed nami weekend majowy, który ma być bardzo słoneczny - a to czas, kiedy często zapominamy o nałożeniu kremu z filtrem na skórę. Pamiętajmy: wiosna, lato i ogólnie czas wakacji to czas, który mamy spędzać na zabawie, a nie na szukaniu kremu na poparzenia! ;) Lepiej zapobiegać i cieszyć się słońcem w pełni! Pozdrawiam słonecznie, poradą służę. Natalia Pani z Apteki :) Jeśli macie jakieś pytania a nie chcecie zadać na forum, piszcie na mojego maila: paniZapteki@gmail.com Natalia jest farmaceutą z czteroletnim stażem i przedstawia nam  nowości z aptecznej półki.

Fotelik na rower dla dziecka. Jak wybrać, na co zwrócić uwagę

A jeszcze jakiś czas temu, zupełnie niedawno patrzyłem z niejaką zazdrością, takim pragnieniem tego samego. Kiedy widziałem ojców na rowerach, którzy w fotelikach wieźli te swoje pociechy, w tych słodkich małych kaskach... I nadszedł ten moment, że ja już mam dwulatkę za chwilę w domu i tak się z nią też będę woził. Dwa lata temu z Marią codziennie jeździliśmy rowerami, wieczorem i popołudniu każdego dnia potrafiliśmy przejechać kilkanaście kilometrów. Rok temu, rowery praktycznie przestały cały sezon, jeden (rower, nie sezon) nawet sprzedaliśmy. Teraz nadszedł czas powrotu - mój wyciągnąłem, odświeżyłem, dla Marii szukamy jakiejś nowej Gazelli albo Batavusa a dla najmłodszej... kupiliśmy fotelik! Uuuurrraaa! Właśnie wczoraj na spontanie wybraliśmy się na szybkie przymierzanie, więc dziś jako już doświadczony nabywca tego rodzaju sprzętu powymądrzam się i podpowiem Wam na co ja zwracałem uwagę przy wyborze rowerowej lektyki dla księżnej ;). Przede wszystkim na te zakupy pojedź z... dzieckiem. Niby oczywiste, ale czasem z wygody może byś chciał pojechać sam, jednak zdecydowanie obowiązkowe jest przymierzenie przyszłego pasażera do każdego egzemplarza branego pod uwagę! Najlepiej, jeśli najmłodszy zainteresowany to "śliczna dziewczynka, taka grzeczna i taka cierpliwa, i jak siada ładnie, większość dzieci nie chce, krzyczy i się wyrywa" - wow, opinia pani sprzedawczyni taka łaskawa, duma ojca bardzo :), uszanowanko. Ale do tematu wróć! Niech twoim pierwszym kryterium wyboru nie będzie cena. Nawet najdroższe foteliki to nie fortuna, więc skup się na tym co potrzebujesz, co twojemu maluchowi będzie potrzebne, co da mu wygodę, dopiero potem pytaj o cenę, nie oszczędzaj - nie ma na czym. Nie kieruj się marką, zweryfikuj też opinie sprzedawcy. Zafiksowanie na konkretną markę może poważnie ograniczyć twoją możliwość wyboru, natomiast sprzedawca może kierować się własnymi doświadczeniami a nie odpowiedzią na twoje potrzeby a co gorsza, może mu przyświecać chęć zysku - target na jakąś markę, większa marża, model niechodliwy, który trzeba sprzedać. Bądź czujny niczym Stirlitz :), fotelik to sprawa wielkiej wagi! My obejrzeliśmy cztery modele zanim wybraliśmy ten odpowiedni dla nas i dla Gabrieli oczywiście. Kilka elementów, które "nas kupiły" w modelu Tiger Relax, firmy Bellelli - bo ten fotelik na rower dla dziecka wybraliśmy. Pasy. Długie, regulowane, pięcio-punktowe, z bezpiecznym "nieodpinalnym" przez dziecko zatrzaskiem. Banalne? Pierwszy fotel, baaardzo renomowanej marki, jaki widzieliśmy miał pasy tak krótkie, że np. w polarze Gabi już by w nie nie weszła (fotel oczywiście w deklarowanej kategorii wagowej odpowiedni dla dziecka w naszym wieku i wadze...). Regulacja - po pierwsze tak wąska właśnie, że nie wystarczająca poza tym schowana pod poduszeczkami pasów... no comment. Zwykły zatrzask, jak w starym tornistrze. Pasy trzypunktowe, a więc bez tego miednicowego - dziecko w tym wieku potrafi wysupłać się z tych tylko na barkach, więc te "na nogi" mogą grać kluczową rolę - przypomnę - dziecko siedzi z tyłu. Dziecko siedzi z tyłu! Tak powiedział! - dla kumatych ;P W tym naszym jak widać, pasy mają podwójną regulację - dwie wysokości otworów (w zależności od wzrostu) oraz te szlufki (w zależności np. od ubrania) i mają taki zapas, że Gabi może w nich jeździć do osiemnastki :P. Zatrzask, taki, że dorosły musi użyć dwóch rąk by odpiąć, nie ma opcji przypadkowego wyczepienia. Pas miednicowy ma osobną, niezależną regulację długości.   Regulacja wysokości oparcia - fotelik rośnie wraz z małym pasażerem, oprócz tego możesz regulować wysokość podparcia głowy.   Regulacja pochyłości fotelika. Najpierw wydał mi się to zbędny bajer, bo sprzedano mi to jako możliwość np. pochylenia dziecka w fotelu kiedy uśnie... średnio. No ale przecież nie zrezygnuję z zakupu bo jest coś czego nie potrzebuję. I dobrze - już przy montażu na rower ten "bajer" okazał się zbawienny - każdy rower ma inną budowę i fotel będzie zamontowany inaczej w stosunku do siodełka, a ta regulacja pozwala np. uniknąć nachodzenia na siebie fotela i siodełka już po montażu! Taki ficzer!   Szybki demontaż. Oczywiste, kiedy nie jadę z dzieckiem poznawać okoliczności przyrody a np. na piwo pod wiejski gees ;), to wyczepiam jednym ruchem, zbędne wówczas, miejsce siedzące i cieszę się wiatrem we włosach w pojedynkę. Taki sposób przymocowania fotelika niesie ze sobą jeszcze jedną zaletę - w przeciwieństwie do tych montowanych na bagażniku (gabażniku, jak mawia mój kolega ;P), ten pałąk przymocowany do ramy podsiodłowej staje się naturalnym amortyzatorem - dziecku plomby nie wypadną po wycieczce polną drogą ;)!   Regulacja wysokości podnóżków. Też oczywiste, tyle, że w tym fotelu jest bardzo przyjazny płynny i szybki klips, w niektórych były to jakieś średnio ergonomiczne elementy ruchome, które można było zgubić. Na wyposażeniu są też plastikowe, zapinane obwódki na nóżki - moim zdaniem zbędne bo konstrukcja fotela uniemożliwia włożenie nóg w jakiekolwiek niepożądane miejsce. No chyba, żeby dziecię nie kopało po plecach siły napędowej roweru... Ale to jakieś niewychowane dziecię by być musiało ;P. Moje dziecię nie chciało tych obwódek i się nie dziwię bo sam miałem wrażenie dyb i kajdan jakichś :). Będzie sobie radośnie machało girkami!   No i koniecznie kask jeszcze. Póki co nie znaleźliśmy rozmiaru, formy, koloru... tu to jest dopiero miszmasz...   A tak wygląda zadowolony pasażer po kilku próbnych przejażdżkach. Przed nami dłuuugi weekend, jestem gotowy na zakwasy!  

Dokąd pojechać nad morze z dzieckiem? Czyli 20 sprawdzonych przez WAS miejsc na rodzinne wakacje

Ostatnio czytelniczka zapytała nas czy możemy polecić jakieś miejsce nad polskim morzem - ma zamiar wyjechać z dziesięciomiesięcznym dzieckiem i szuka odpowiedniej "destynacji" ;) Zeszłe wakacje tak szybko zleciały i nawet nie zdążyliśmy nigdzie z Gabi wyjechać. W tym roku będzie inaczej ponieważ w połowie mamy nasz wyjazd już ułatwiony - nie musimy sami szukać idealnej miejscówki dla naszej rodziny, bo teraz mamy ich bardzo dużo! Zapytałam w imieniu tejże czytelniczki Was, czyli naszych czytelników na FB czy znają jakieś sprawdzone miejsca na wakacje z dzieckiem i oto, co nam polecili. Dla tych, którzy tak, jak my pojadą z dzieckiem pierwszy raz na letni wypoczynek przedstawiam Księgę Sprawdzonych Miejsc na Wakacje nie tylko nad morzem :) POMORZE HOTEL Hotel Senator w Dźwirzynie super miejsce super ludzie, i super warunki dla rodzin z dziećmi. Polecam :) www.hotelsenator.pl Hotel Lambert Medical Spa w Ustroniu Morskim. Nowy,czyściutki,blisko morza,rewelacyjna kuchnia www.lambert-hotel.pl Hotel stary Dziwnów www.starydziwnow.pl Polecam DOM ZDROJOWY w Jastarni, blisko morza, super lokalizacja www.zdrojowy.com.pl Zdjęcie: Dom Zdrojowy   OŚRODEK WYPOCZYNKOWY, WILLA, APARTAMENT, PENSJONAT Ośrodek Wenecja Kąty Rybackie osrodekwenecja.smarthost.pl Siedlisko Molmare w okolicach Pucka. Cicho, pięknie i blisko do Trójmiasta. Byliśmy tam z półrocznym dzieckiem. Polecam bardzo! www.molmare.pl Zależy od ceny ale ja wynajmowałam we Władysławowie mieszkanie przez apartinfo.com.pl - wszystko miałam na miejscu i wanienkę i łóżeczko nawet w opcji było już, w lodówce podstawowe zakupy były, ale cena trochę wyższa niż w domkach, apartament nazywał się Torbut Gościniec u Bernackich. Smołdzino. Piękna plaża w Czołpinie!  www.ubernackich.pl Ustka- dom Mistral www.mistral.ustka.pl Dąbki ośrodek Laguna www.laguna.dabki.pl Polecam willę w Bobolinie www.villaquatro.przymorzu.pl Sarbinowo. Mieścinka gdzie są tylko rodzice z dzieciakami, wszystko pod taki segment klientów. Polecam ośrodek Oleńka: zamknięty teren, domki super, blisko do plaży, rewelacja! www.ow-olenka.com.pl Byliśmy ostatnio z naszą półroczną Córcią w Pogorzelicy w "Leśnym Dworze". Bardzo przyjemne miejsce. Jest tam plac zabaw, zewnętrzny basen - również dla maluchów (pełen dmuchanych zabawek) - niestety woda jest chlorowana. W razie niepogody jest też pokój zabaw. Pogorzelica jest dość spokojnym miejscem. W razie chęci wyszalenia się, graniczy z Niechorzem, w którym rozrywek jest od groma i troszkę www.ow-lesnydwor.pl Kakadu domki letniskowe w Niechorzu. Przyjmuja tylko rodziny z dziecmi www.kakadu-domki.pl Zdjęcie: Mistral Dom Wypoczynkowy   I HOTEL I APARTAMENT, CZYLI DWA W JEDNYM Łeba Arena Słońca wszystko co potrzeba dzieciom :) www.arenaslonca.pl Łazy  - niezbyt zaludnione, mała wioska wszędzie blisko i do Mielna ok. 7-10 km gdyby ktoś szukał atrakcji. Ja polecam domki w Solarisie i Bałtyku, do morza ze 100 -200 m www.solaris.turystyka.pl oraz www.baltyk-lazy.pl Laguna w Mrzeżynie www.owrlaguna.ta.pl MAZURY Polecam Hotel Platinum w Ostródzie to miejsce stworzone jest dla rodzin z dziećmi www.hotelplatinum.pl Hotel Santa Monica Mikołajki www.hotelsantamonica.pl Przystań Jaskółka koło Mikołajek www.jaskolka.mazury.info.pl To miejsce prowadzi blogerka Asia i my w tym roku mamy również zamiar odwiedzić Przystań :) Zdjęcie: Hotel Santa Monica NIE NAD MORZEM Hotel Ossa koło Rawy Mazowieckiej www.hotelossa.pl W tym hotelu byliśmy na Święta Wielkanocne i polecamy to miejsce dla rodzin z dziećmi w każdym wieku: od niemowlaka to starszaka ;) Naszą relację możecie przeczytać i zobaczyć klikając HOTEL OSSA Polecam Leśny Zajazd w Suscu www.lesnyzajazd.com.pl Zdjęcie: Hotel Ossa   MIASTA, MIASTECZKA, INTERNETY Niżej parę poleceń rodziców bez podania miejsca noclegowego, więc to już na własną rękę :) A ja polecam Gdynię Orłowo - piękne miejsce,mało ludzi. Polecam Sarbinowo jako miejscówkę. Grzybowo! Najpiękniejsza plaża i typowo rodzinna miejscowość bez imprezowni. Całe Pomorze zjeździliśmy i tam najlepiej z takimi maluchami. Ostrowo - między Jastrzębią Górą a Karwią. Okolice Władysławowa (15 km) ale dużo spokojniejsze. Idealne miejsce na wakacje z dziećmi Lubiatowo - mało znane, ale super spokojne plaże i okolica, jest gdzie zjeść. Innego miejsca bym nie poleciła LUBIATOWO!!! Os. Bryza i Pan Kazio Łeba Łukęcin Kuźnica! Pobierowo. Ja z 8 miesięcznym dzieckiem byłam w Pobierowie i byłam zadowolona Sarbinowo Ja polecam Świnoujście, małe miasteczko, z dobrą infrastrukturą. Spacerem do Niemiec można, promy, czyste plaże, port. Super! Nieodkryta Karwia. Mała, ale fajna + Karwieńskie Błota My jedziemy do wynajętego domku w Pogorzelicy. Spokój, cisza i las sosnowy. Pozdrawiam! Świnoujście na tak, fakt, byliśmy jak byłam w ciąży, ale spokojna miejscowość. Czysta plaza, woda. W zeszłym roku byliśmy z małym, miał 7. miesięcy w Trójmieście, jak nie było pogody przynajmniej było co oglądać a nie tylko siedzieć w ośrodku. Spokojna plaża w Jelitkowie, pięknie jest w Jantarze. I na koniec miejsca w sieci polecane przez rodziców Ja polecam stronę www.dzieciochatki.pl można znaleźć fajne miejsca przystosowane dla rodziców z dziećmi.  Zachęcam do poznania strony www.okiemmamy.pl gdzie przyznawane są certyfikaty miejsca przyjaznego rodzinie z dziećmi. Można znaleźć miejsca na na każdą kieszeń.   Oczywiście zachęcamy do dalszego dzielenia się swoimi sprawdzonymi i "certyfikowanymi", jako odpowiednie i przyjazne dla dzieciaczków, miejscami. Tu poniżej w komentarzach :) W ten sposób pomożemy sobie wszyscy nawzajem a to pomoc nieoceniona w dzień zakończenia roku szkolnego! I początku wakacji!

Ostatnio dodane

Jedziemy nad morze

Kiedy parę tygodni temu pisałam wpis pod tytułem Dokąd pojechać nad morze z dzieckiem? nie sądziłam, że sami skorzystamy z Waszych poleceń. Wtedy plany mieliśmy zupełnie inne, ale człowiek planuje... W tym roku wymarzyłam sobie, że polecimy z Gabi na Majorkę albo na Kretę. Marzyłam o pięknym, złotym piasku, o temperaturze wody i powietrza wynoszącej minimum 25 st. C. Wyjazd planowałam od tygodni! Chciałam żeby to miejsce było najlepiej na samym końcu świata, gdzieś, gdzie będzie cicho i spokojnie, nie będzie w pobliżu głośnych dyskotek ani knajp, będzie zielono, rodzinnie i z dobrym jedzenie, a standard nie odstawał od miejsc, w których dotychczas bywaliśmy. Taki właśnie miałam plan. A później naczytałam i nasłuchałam się o tym, że Gabi jest jeszcze za mała, żeby lecieć samolotem, że taki lot może mieć duże konsekwencje w przyszłości, że dziecko może mieć problem z zatokami, uszami czy gardłem. Ja sama będąc w szóstym miesiącu ciąży leciałam z Poznania do Dortmundu (podobno w ciąży też nie powinno się latać) i w czasie lotu czułam się doskonale - z Gabi też było wszystko OK. Latając wielokrotnie widziałam małe dzieci na pokładzie samolotu: od noworodka zaczynając na siedmiolatku kończąc. I niestety zdania są podzielone: niektórzy uważają, że latanie samolotem dziecku nie zaszkodzi, inni trzymają się zdania, że jeśli dziecko jest małe to kategorycznie latać nie powinno. Poddałam się emocjom związanym z konsekwencjami po powietrznej przeprawie z Polski na ciepłą wyspę i postanowiłam, że póki możemy będziemy z Gabi zwiedzać nasze zakątki i w tym roku pokażemy jej polskie morze. Jak postanowiłam, tak zrobiłam i szukając fajnego, rodzinnego hotelu na wyjazd dla naszej trójki skorzystałam z Waszych poleceń z wpisu Dokąd pojechać nad morze z dzieckiem? Czyli 20 sprawdzonych przez WAS miejsc na rodzinne wakacje, sprawdziłam cztery Hotele, w których pobyt polecacie i wspólnie zadecydowaliśmy, że jedziemy do Hotelu Senator. Jedna z czytelniczek o Hotelu napisała: Hotel Senator w Dźwirzynie super miejsce super ludzie, i super warunki dla rodzin z dziećmi. Polecam! Poczytałam i zobaczyłam, że Hotel ma 4* (jest dobrze), jest położony w lesie nad samym morzem (cisza i spokój gwarantowane - jest bardzo dobrze), jest też basen, sauna i sala fitness (może w końcu coś dla siebie zrobię i będzie bardzo, bardzo dobrze!). Na stronie Hotelu wypisanych jest dużo atrakcji, ale mi nic więcej do szczęścia nie potrzeba ;) Walizki już spakowane, bikini mam dla siebie i dziecka pod ręką ;) akcesoria pływacie dla Gabi gotowe i jutro z samego rana ruszamy! Ale będzie bosko - już nie mogę się doczekać!   Zdjęcia: blog.4hotele.pl

Belweder w Zakopanem? Tak, Hotel Belvedere

To już u nas, na blogu u nas, tradycja, że fajne miejsca, które odwiedzamy, później Wam rekomendujemy. A nieodłącznym elementem tej tradycji (nowej, świeckiej tradycji, takiej tradycji ekstra, ekstradycji!) jest obszerna fotorelacja z takiego miejsca. Ta obszerna byście mogli poczuć się tak, jakbyście tam byli, a jeśli nadal Wam mało, to na pewno na tyle obszerna, by Was zachęcić do sprawdzenia tego miejsca live :). Jak dowodzą fakty, to się dzieje! :) Z naszej rekomendacji ostatnio na wakacje do polecanej przez nas destynacji (Hotel Ossa) udał się jeden z naszych znajomych blogerów. Pierwszy feedback na jego fejsbukowym profajlu wskazuje na to, że i on i jego wielodzietna rodzina jest zadowolona! :) To cieszy, bo polecamy tylko najlepsze miejsca i świetnie, jeśli takie polecenie tak szybko i tak dokładnie się sprawdza. A Marcin to nie byle kto :P, bo i dziennikarz i ojciec czwórki dzieci!!! :) Więc... on wie! Tym razem pokazujemy Wam niezwykle gościnne i klasyczne miejsce w stolicy polskich Tatr. Wielu z Was już podczas naszego pobytu tam, w komentarzach wspominało swoje pobyty w Belvedere, pisząc o doskonałej kawie spijanej na tarasie z widokiem na sam Giewont... O, tak, potwierdzamy, wypić kawę, czy zjeść szaszłyka, krewetki czy cokolwiek innego pojąc się widokiem gór a takiej perspektywy... Bezcenne! Piękne wnętrza, piękne zewnętrza, wykwintna kuchnia w kilku hotelowych restauracjach, doskonały serwis, spa, bowling, klub z disko (byliśmy!), drinkowaliśmy każdego wieczoru... No i oczywiście, pełen profesjonalizm, jeśli chodzi o podejmowanie najmłodszych gości, ale w naszym przypadku to oczywiste ;) - udajemy się tylko w takie miejsca. Polecamy!

Wyniki konkursu Dwa razy więcej z HP

Czego można chcieć dwa razy więcej? Wszystkiego! Właśnie takie pytanie zadaliśmy Wam ostatnio razem z HP. A konkretnie pytanie konkursowe brzmiało: Pokaż nam lub napisz (narysuj, wyślij zdjęcie, opowiedz...), czego chcesz dwa razy więcej dla siebie i swojej rodziny. Byliśmy bardzo miło zaskoczeni, bo zdjęcia i Wasze myśli, które nadesłaliście były przepiękne! Np. Roksana napisała: "Cieszmy się z małych rzeczy" - często sobie to powtarzam. Nie chcę dwa razy większego domu, ani dwa razy dłuższych nóg. Dwa razy więcej tych "małych rzeczy", drobnych akcentów codziennego dnia, uśmiechów, miłych słów i obrazów, które można uwiecznić na zdjęciu - byłabym podwójnie zadowolona. I zobrazowała swoje myśli na zdjęciu. Jeśli chcecie poznać ją bliżej to zapraszam na Roksanowy Blog - przepiękne zdjęcia i cudowne myśli. Polecam!   Karolina również pięknie odpowiedziała na pytanie: A jakby tak stary zegar po babci,taki wiekowy z prawdziwego drewna z prawdziwą kukułką,oczywiście zepsutą,nagle przestał poprawnie wskazywać godzinę. Jakby tak zamiast 60 sekund dotarcie do kolejnej minuty zajmowało mu 120! . A może jakby tak walną w niego z całej siły,babciu wybacz, to może stałyby się cud i rozciągnął by się mój dzień. Doba miała by w końcu tyle czasu ile mi potrzeba-a mianowicie 48 godzin.Czy życie wtedy nie było by lepsze,piękniejsze,dłuższe Wstaję rano o 5,niektórzy ludzie nawet nie wiedza że taka godzina istnieje. Moja ukochana córeczka domaga się pierwszego posiłku. Jakby podwoić czas mogłabym dwa razy dłużej wstawać z łóżka,a wiecie każda minuta snu na wagę złota. Przygotowuję jednocześnie śniadanie i obiad. Tłukę się garnkami, przelewam ,wylewam,rozlewam,bełtam i podkręcam gaz. W sumie jakby miała dwa razy więcej czasu mogłabym dwa razy więcej rzeczy ugotować i w końcu zaprosić ciocią Anię,z którą najwięcej się wypiło w młodości.A może i Wy się skusicie? Chociaż sama nie wiem czy chciałabym spędzać dwa razy więcej czasu przy garach-chyba bym tam mchem porosła i zaśniedziała. Potem szykuję nas do wyjścia.Dwa razy więcej czasu na szukanie skarpetki z zeberką-bezcenne! Praca jak praca i tak się w niej czas dłuży nielitościwie więc może akurat go nie podwajajmy. A wieczorem ….o tak wieczorem. Kiedy czerwone lipcowe słońce pada przez okno na twarz mimo późnej pory. Ogrzewa powieki i klimat w pokoju. Mogę dwa razy więce czasu spędzać z córeczką. To oznacza dwa razy więcej domków dla misiów,dwa razy więcej turlańców, przytulańców i gilgotek. A kiedy już zaśnie(i będzie spać nie 8 a 16 godzin) dwa razy więcej czasu mogłabym poświęcić mężowi. I podwójnie mówić mu jak go kocham i dwa razy mocniej wtulać się w jego ramiona! Alez się rozmarzyłam…Chyba walnę w ten zegar! Ale najwięcej pokazała nam Aleksandra - wysyłając do nas filmik! Wszyscy śmialiśmy się w głos oglądając to, co zrobili Ola i Wojtek :D Filmik jest zabawny, solidnie wykonany, z profesjonalnym ;) dubbingiem, no i w pełni odpowiada na pytanie konkursowe "Pokaż nam czego chcesz dwa razy więcej dla siebie i swojej rodziny". A przede wszystkim jest to najbardziej kreatywna odpowiedź a o to przecież chodzi w zabawie z Hewlett Packard! Wszystko oparte jest na, kultowej już, kreskówce dla dorosłych South Park - nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że o tym postanowił Wojtek ;) Jestem pewna, że gdyby ten film powstał w latach świetności kwartetu z South park to postać Wojtka zostałaby z powodzeniem piątym bohaterem a i dla piosenkarki Oli główna rola gwiazdorska by się znalazła :) . W filmiku Ola i Wojtek pokazują swój rodzinny pamiętnik, w którym zapisali część odpowiedzi. A później... Później "zabiera głos" Ola i wtedy to już się dzieje! :D Flesze, disco błysko i dobry bit! I to właśnie Ola i Wojtek dostają od nas drukarkę HP! Gratulujemy! Wszystkim pięknie dziękujemy za odpowiedzi i tak liczne zaangażowanie a w tajemnicy Wam powiem: nie odchodźcie za daleko, bo już niedługo będzie następny konkurs ;)

Wrocław latem

Niedawno jedno z niedzielnych popołudni spędziliśmy we Wrocławiu. To był mój cel, must visit od dawna. Po prostu wiedziałem, że Młoda musi się kiedyś wypluskać w fontannie przy Hali Stulecia :). I się wypluskała, łącznie z pięknym wodowaniem na plecach, grą w piłkę wodną, łapaniem strumienia... W taki upał, cóż innego robić? Po drodze na fontannę bujnęliśmy się też, wte i wewte, Polinką  - kolejką linową nad Odrą, łączącą dwa brzegi, na których różne wydziały polibudy :).

Cztery lata!

Dziś mijają cztery lata od najgorętszego dnia w moim, w naszym życiu. Najgorętszego dosłownie i w przenośni. 10.07.10 Dzień naszego ślubu to był prawdziwy żar – ten lejący się z nieba i ten między nami, w naszych serduchach. Natomiast jeszcze dawniej, bo sześć lat temu, powstały te dwa filmiki! Ja, wówczas niczym zakochany, młody Werter (tyle, że ja szczęśliwie zakochany i samobójstwa mi nie w głowie były) szukałem artystycznego ujścia dla mych uczuć. Pamiętam jak pół nocy spędziłem by sklecić te dwie animacje, po to żeby rano wysłać linki do nich mojej Mary-Marysi na… Naszej Klasie (gimbynieznajo?) Ten post wpuszczam na blog pod osłoną nocy bo to znów niespodzianka (tym razem rocznicowa ;) ) na rano. Jestem pewien, że Maria nie pamięta już o tych filmach – ja sam nie wiem jakim trafem przypomniałem sobie o nich dziś, w przeddzień rocznicy… Przeleżały na jutubowej półce 6 lat. I ani się nie zakurzyły, ani nie straciły na aktualności…

Plac zabaw idealny? W parku im. Piłsudskiego w Zakopanem!

W Zakopcu jest park. A w parku jest plac zabaw. Plac zabaw idealny. Młoda potwierdza - Gabi Approved :) Park nosi imię Marszałka Józefa Piłsudskiego. Nie wiem czy plac zabaw nosi czyjeś imię ale jeśli nie, to zaryzykuję, bo człowieka nie znam, jednak jeśli nie zrobił żadnego wałka na budowie tego placu, to mu się należy. O burmistrzu Januszu Majcherze mówię. Panie burmistrzu, możesz pan zameldować wykonanie zadania. My wykonaliśmy zdjęcia temu obiektowi i mamy zamiar lobbować, by i u nas powstało takie miejsce :D . Bezpiecznie, czysto, ciekawie, kreatywnie, niebanalnie, dostępnie, solidnie... Dwie sekcje - dla muchomorków i starszaków, by ci więksi nie skakali po głowach tym mniejszym :), a zaraz obok korty i skatepark również. Wszystko co potrzeba by rodzic i dziecię zadowolone były z plejgrałndu :) . Polecamy.

Jak oszczędzać pieniądze? Nie! Po co oszczędzać pieniądze?

Nigdy nie potrafiłem oszczędzać. Nigdy. Nawet szczególnie nie chciałem, nie próbowałem. Ba! Byłem w otwartej opozycji do takiej postawy - ciułania, liczenia, przewidywania, planowania. Wypłata i w miasto, nabywać dobra - takie motto mi przyświecało! A i klientem banków byłem ulubionym - panie Jakubie ma pan u nas zdolność kredytową na 50 tysięcy, proponujemy atrakcyjne oprocentowanie kredytu gotówkowego... No, skoro tak to dyszkę se wezmę, 50 nie potrzebuję, ale dyszka w sam raz... Na co? A nie wiem, dają to se wezmę... Auto nowe z salonu? Na kredyt? Też, bo kto "bogatemu" zabroni? Voila, la dolce Vita! Ciułaj, ciułaj - i po co ci to? Śmiałem się wtedy z tych co odkładają, mówiłem im: dziś odkładasz, liczysz ten swój procent składany, ile to za X lat (gdzie niemal zawsze X>10 lat) będziesz już miał i jaki to ustawiony będziesz, a jeśli jutro na łeb ci cegła spadnie albo samochód na zielonym cię unicestwi... to co z tego będziesz miał??? Korzystaj, wydawaj, teraz, dzisiaj, carpe diem! Bo po co dziś sobie odmawiać, odkładać od ryja, w imię jakiejś odległej i w żaden sposób nie zagwarantowanej świetlanej przyszłości, gdzie to dolarami niby do pieca będę dokładał. To ja wolę teraz te dolary przepieprzyć na zapiekanki :P Dolary! Miałem nawet w pracy ówczesnej takiego kolegę, co to z innymi kolegami żartowaliśmy zeń, że Młody to się z kalkulatorem przyrośniętym do łapy urodził a rodzicom swym na starość fakturę vat wystawi za opiekę nad nimi. Natomiast marżę, którą zarobi w danym miesiącu miał wyestymowaną już trzydziestego dnia - miesiąca poprzedzającego... Zarabiał, lokował, na giełdzie kupował, oszczędzał, negocjował koszty, zbierał paragony, zapisywał w excelu - wszystko! Nawet zakup zapalniczki za 1 zł! Dla mnie to nie do pomyślenia. Pieniądze wartością samą w sobie? Nigdy na pieniądzach mi nie zależało, na jaraniu się ile to ich nie mam, na składaniu na kupkę. Wchodzi dochód, to trzeba znaleźć kosztów tyle, by ten dochód skonsumować - to była moja filozofia... Była i jest do dziś... Potrafię przejeść każdą kwotę. Daj mi 2 tys. i tydzień - znika, daj mi 20 tys. i tydzień - znika jeszcze szybciej! Kilka dni temu, Maria siedzi przy kompie naprzeciw mnie i coś tam pod nosem szepcze, klika w klawiaturę, po czym mówi: od początku roku na blogu zarobiliśmy 75 tys. zł... CO??? Pytam. Gdzie są te pieniądze?! Również pytam. Ta kwota to równowartość działki budowlanej pod Lesznem, a my większość z niej "przepieprzyliśmy na głupoty", się okazuje. Pieniądze nie stanowią dla mnie wartości samej w sobie, stają się wartością, kiedy zmieniam je w coś. W coś fajnego! Ciuch, film w kinie, samochód, wycieczkę, lody, komputer, łososia na śniadanie, wielką kanapkę w Subway'u, obiad za wiele zer i drogie wino w Sowa i Przyjaciele ;) - mój lub czyiś lepszy nastrój... Mierne podrygi, czyli zbieram paragony Ale, ale... Miaaałem przebłyski na oszczędzanie w życiu! Dwa. Raz podpisałem umowę z funduszem na polisolokatę, na 10 lat (to był minimalny okres ;) zerwałem po ok. półtora roku zostając z niczym. A bo żal mi było tych paruset złotych miesięcznie na coś z czego nie wynikała żadna namacalna korzyść tu i teraz. Drugie podejście do ustabilizowania swoich finansów - zgoła inne - to klasyczne liczenie wydatków i panowanie nad nimi oraz planowanie. Gdzieś o tym słyszałem ale zupełnie nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Zacząć chyba trzeba od zbierania informacji o kosztach, czyli np. zbieranie paragonów. I tak zacząłem. Tak też skończyłem - miesiąc, może nawet nie, zbierania do pudełka świstków i kwitków i wszystko jak krew w piach... :) Ani razu do tego nie zajrzałem nawet :) - to jest wyższa szkoła oszczędzania, najwyższa! :) I jak tu wybudować dom? Dziś sam jestem dziadkiem, więc cóż mógłbym dać mojemu wnukowi, jeśli nie werther's original? A dokładniej to tak: mam nieruchomość, którą właśnie sprzedaję  (http://olx.pl/oferta/komfortowa-kawalerka-na-naramowicach-CID3-ID67lCf.html - dla czytelnika bloga speszyl prajs, więc jeśli chcesz nabyć chatę blogera w lepszej cenie - wal! ;) - mieszkanie w Poznaniu w kredycie na ćwierć wieku. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że jego wartość przekracza (i to sporo) wartość zadłużenia w CHF w banku. Kiedy sprzedam zostanę z pięcioma zerami i jedynką z przodu w kieszeniU (jak to mówią u nas na wsi). Będzie mnie stać, by to zainwestować (trochę dokładając) w trzy mniejsze lub dwie większe działki budowlane z dłuższą perspektywą inwestycyjną. I albo będę miał gotowy posag dla córki/córek i/lub start dla syna. Albo: Moim marzeniem jest wybudować dom, chyba każdy o tym marzy? A mając kilka nieruchomości, kiedy ich wartość wzrośnie, jedną można zbyć a na drugiej urządzać swe gniazdko. Budowa wymarzonego domu, pod który chciałbym kiedyś podjeżdżać samochodem (również wymarzonym ;) to koszt ponad 200 tys. W stanie surowym zamkniętym! Drugie tyle, by w nim zamieszkać... No i wedle starej zasady budowlanej - ile to będzie kosztować? - dwa razy tyle, to robi się z tego jeszcze piękniejsza sumka... Zacząłem drapać się w głowę, ile muszę zarabiać by to marzenie zmaterializować... No trochę wyszło. Kombinuję dalej - a gdyby tak w pewnym etapie posiłkować się kredytem... No, ok, ale spłacić i tak trzeba i to jeszcze z frycowym dla banku... No i tym ciągiem myślowym zakręciłem kółko i nagle w tył łepetyny walnęło mnie wielkie i ciężkie OSZCZĘDZANIE! Krótko: z pewnością łatwiej i szybciej dane mi będzie spełnić moje marzenie o budowie domu jeśli sam sobie pomogę. Mieszkać mamy gdzie i to nie kątem, tylko "u siebie". Nie musimy zatem przesadnie się śpieszyć, jednak jakiś swój deadline mam założony - tak chyba trzeba, kiedy planuje się oszczędzanie, co? No właśnie i tyle wiem. Więcej nic. Bo co? Znów mam zacząć paragony odkładać, same parówki po pińć pindziesiont jeść? Czy jak? No więc jak oszczędzać pieniądze? W tym uderzeniu w potylicę, w tym olśnieniu i nawróceniu na kurs oszczędzania ma swój udział cała działalność Michała Szafrańskiego i jego blog JakOszczędzaćPieniądze.  Na pewno nie będę ciułaczem, nigdy, to niezgodne z moją naturą. Ale mając teraz postawiony jasny cel i to, że z kolei, zgodne z moją naturą jest, to że umiem wydać KAŻDY pieniądz właśnie na dom, jego wnętrze, […]

Jakie sandały wybrać na lato dla dziecka

Rok temu nie miałam tego dylematu. Gabi jeszcze nie chodziła i próbowała raczkować, więc skarpetki lub gołe stópki były na porządku dziennym. Dbam o to, by stopa dziecka rozwijała się prawidłowo i niemal każdy zakup nowego obuwia konsultuję ze specjalistą.   Sandały na lato dla dziecka to temat rzeka. Wybór jest ogromny! W gąszczu kolorów i wzorów zaczęłam się gubić. Dlatego ostatnio spytałam Magdę Kolańską - naszą ulubioną specjalistę kinezyterapii, o to, jakie sandałki powinnam kupić dla dziecka. Lubię też zabrać wszystkie buciki Gabi na wizytę, tak by Magda mogła naocznie je ocenić, często po jej opinii niektóre nadają się już tylko do "gablotki". Magda jest zawsze na bieżąco, wie jakie zmiany konkretny producent i marka wdrożyły i pamiętam, że jakieś pół roku temu np. którąś kolekcję Ecco stanowczo odradzała, natomiast ta letnia wg niej jest doskonała. Na ostatnim spotkaniu dowiedziałam się, m.in. że: sandałki dla dziecka zawsze powinny mieć otwarte palce, to znaczy, że sandał nie może być zabudowany. Jeśli sandał będzie zabudowany to istnieje ryzyko, że paluszki dziecka mogą zostać otarte lub mogą zacząć wrastać się paznokcie, kupując otwarte sandałki widzimy, w jakim tempie rośnie stopa dziecka oraz widać, kiedy jest potrzeba zakupu nowego obuwia, dziecko powinno chodzić w sandałach z usztywnioną kostką, natomiast najlepszym podłożem dla BOSEJ dziecięcej stópki jest piasek - więc w tym roku MUSIMY jechać z Gabi nad morze ;) należy unikać sytuacji kiedy dziecko przez dłuższy czas chodzi boso po trawie. Trawa na tyle mocno stymuluje unerwienie stóp, że może to prowadzić do niepożądanych skutków neurologicznych Jako przykład najlepszych sandałów Magda Kolańska poleciła ECCO LITE INFANTS SANDAL IMPERIAL. Sandały występuję w dwóch kolorach: różowym i turkusowym         Sandałki są piękne i idealnie leżą na Gabi stópce. Dlaczego akurat te? Ecco Lite Infants sandal Buciki dziecięce z serii Biom Wykonane z wysokiej jakości skóry naturalnej licowej Szybkie zapięcie na dwa rzepy regulowane na podbiciu zapewnia idealne dopasowanie buta do stopy Zastosowana technologia DIP Wtryskiwany bardzo odporny i pochłaniający drgania materiał do formy odlewniczej. But nie jest dzięki temu klejony ani szyty. Wynikiem jest anatomiczne dopasowanie, amortyzacja wstrząsów i unikatowa elastyczność. Tekstylna wyściółka zapobiega przegrzaniu małych stóp i pomaga zachować ich świeżość. Jedynie cena może odstraszać, bo regularna wynosi 249 zł, to trochę dużo jak na buciki, które będą noszone max dwa miesiące. Teraz po sezonie nieco staniały na 199 zł i chyba kupię drugą parę - na zapas :), bo ten model u nas (na stópkach Gabi dokładniej) sprawdza się idealnie. A następna wizyta u Magdy we wrześniu i wybieramy buciki na jesień!  :)

Instagram czerwiec, wg OczekujacTeam

Na Insta u nas dzieje się coraz więcej! Jak zapowiedziałem kiedyś w jednym z wpisów mam ambicję zostać królem instagrama :) Dziś kwadratowe podsumowanie czerwca. Dla nas samych przygotowanie zestawu tych zdjęć to nie lada gratka, bo możemy sobie wspomnieć to co już za nami. W tym miesiącu było tego tyle, że kilka razy sprawdzałem, czy aby na pewno dobry zakres dat ująłem podczas wczytywania zdjęć... A to jednak prawda - te wszystkie foty to jedyne 30 dni! A na nich między innymi: Lodowe warsztaty z Grycanem i spotkanie z panią Elżbietą Grycan oraz mistrzem Piotrem Bruś-Klepackim. To było przepyszne kilka godzin w Warszawie. Na zdjęciach ciekawe spotkania – z prezesem Polskiego Stowarzyszenia Blogerów i Vlogerów – tak, to Jakub z podróżniccy.com, niesamowite przypadkowe spotkanie z Danutą Szaflarską z ZAIKSie, nocne zaczepki na Rynku w Poznaniu, czyli „o, Tamara!” i foto z macademiangirl.com, na spotkaniu z Orange było kilku blogerów, ale Maria nie odmówiła sobie zdjęcia z tym najbardziej szarmanckim, ładnie wygląda z Romanem z szarmant.pl, prawda? :P Kwadraty z wojaży – korki w stolicy, Orange Warsaw Festival, skąd foty stadionowe, Kilka zdjęć - znów - żarełka, ale też i wnętrz z BąTą w Wawce. Autostrady, dworce – takie #INSTADROGI, rzekłbym ;) Długaśny, rodzinny  weekend w Zakopcu i zdjęcia w hotelu Belvedere, w tym oczywiście mnóstwo fot jedzenia – nie bylibyśmy sobą :P jak to niegdyś napisał jeden z naszych czytelników – u nas każdy talerz ma swoje portfolio. Ale i Giewont się załapał – nie tylko w rosół obiektywy wsadzaliśmy. No i plac zabaw, póki co best of the best z „plejgraundów”, na jakich byliśmy z Gabi Warszawa i Zakopane to nie wszystko, byliśmy też na swojskim festynie w Konstancinie-Jeziornej – miasto właśnie obchodziło swoje lecie. Kilka zdjęć - znów - żarełka, ale też i wnętrz z BąTą w Wawce. A gdy już wróciliśmy do domu, to lokalnie: ekscytujący Piknik Szybowcowy w Lesznie, mała zadyma na blogu i fejsbuku o to czy babcia zawsze ma rację, nocne sentymentalne sobotnie wojaże po Poznaniu, gdzie i zachody słońca i wschody księżyca uwieczniałem… A! No i jedzenie! :P Na ten przykład tatar. Dużo słodyczy i alkoholu w sumie też było, jak teraz tak przeglądam :P To Oreo, to Milka, to HaagenDazs, drinki, piweczko… Kiedy nie padało, to prace w ogrodzie żeśmy przed się brali, a gdy lało to w kulki lecieliśmy – dosłownie! A! I Biedronka wprowadziła płatność kartami! Świat się kończy! Trzeba czym prędzej foty na insta robić! Robić i udostępniać, ofkors! Rajt?

Nie wiesz nic o utonięciu swojego dziecka

Sezon na wypoczynek, start! Sezon na opalanie, start! Sezon na kąpiele w jeziorach, morzach, start! Sezon na utonięcia… Znów w medialnych doniesieniach będzie porównywanie ile w tym roku JUŻ utonęło, a ile do tego czasu utonięć było w zeszłym roku. Znowu usłyszymy o 8, 12, 14 latkach, o niestrzeżonych kąpieliskach, o tym, że prąd rzeki porwał i że bez opieki dorosłych. Też o tym, że dorośli pod wpływem. I te statystyki, i te informacje uśpią naszą czujność. Bo przecież moje dzieci tylko ze mną, tylko na strzeżonym, ja zawsze trzeźwy, dzieci nauczone, że „nie daleko”… Tymczasem powszechnie, w kontekście utonięć, nie mówi się o tym co jest absolutnie niezależne od tych wyżej wymienionych czynników… Jeśli wybierasz się nad Bałtyk (a pamiętając obrazy z wybrzeża z wielu lat, to statystycznie, chyba co drugi z nas właśnie tam bywa w wakacje), bądź jakikolwiek inny „falujący” akwen, musisz wiedzieć o PRĄDACH WSTECZNYCH! Za wikipedią: Wiele przypadków utonięć związanych jest z prądami strugowymi. Raporty prasowe wskazują, że wiele akcji ratowniczych na plażach Bałtyku związanych jest z prądami strugowymi. Prądy strugowe odpowiedzialne są za 80% wszystkich akcji ratowniczych przez ratowników na plażach na Florydzie w USA. Prądy strugowe są zjawiskiem zlokalizowanym na powierzchni morza. Wystarczy? No dobra, ale co z tym zrobić? Dobrze jest poznać genezę prądów wstecznych, jak powstają i jak, nawet, próbować rozpoznać miejsce, które jest zagrożone ich powstaniem, właściwie jego powstaniem, bo miejscowo występuje pojedynczy taki prąd wsteczny, również znany jako: prąd rozrywający, prąd porywający, prąd strugowy, prąd wciągający - ładne "imiona" prawda? Poniżej film z opracowaniem amerykańskiego uczonego. Jeśli chcesz obejrzeć to co najważniejsze, czyli sposób ratowania się, kiedy już znajdziemy się w polu działania prądu, to skocz do 2:57. Bo ratować powinniśmy się zupełnie odwrotnie niż każe nam instynkt. Jednak polecam obejrzeć całość, bo są też zdjęcia tych zjawisk w realu - to działa na wyobraźnię i pewnie pomoże rozpoznać w rzeczywistości.   Kolejna rzecz o której cicho, zbyt cicho. Jak rozpoznać tonącego? Przecież wiesz, prawda? Widziałeś w Słonecznym Patrolu! Gówno prawda! Czytaj: Kapitan wskoczył do wody w ubraniu, prosto z kabiny i zaczął płynąć sprintem w kierunku ofiary. Jako były ratownik skupił swój wzrok na ofierze, kiedy płynął prosto na ludzi, którzy pływali między plażą, a zakotwiczoną łódką. “On chyba myśli, że się topisz”, powiedział mąż do żony. Wcześniej pryskali na siebie wodą, ona krzyczała, ale teraz już znieruchomieli stojąc po szyję w wodzie na piaskowej mieliźnie. „Przecież wszystko jest w porządku, co on wyprawia?”, zapytała żona, nieco zirytowana. Mąż krzyknął „Wszystko w porządku!” machając do kapitana, żeby zawrócił, ale ten dalej twardo płynął w ich kierunku. „Z drogi!” krzyknął, gdy przepływał między nimi. Dokładnie trzy metry za ich plecami,  topiła się ich dziewięcioletnia córeczka. Już bezpieczna w ramionach kapitana wybuchła płaczem, “Tatusiu!” W jaki sposób kapitan rozpoznał z trzydziestu metrów coś, czego nie zauważył ojciec z trzech? Tonięcie nie wiąże się z głośnym pluskiem i wołaniem o pomoc jak uważa większość ludzi. Kapitan przeszedł szkolenie jak rozpoznać tonącego, prowadzone przez ekspertów z wieloletnim doświadczeniem. Ojciec wiedział jak wygląda tonący z telewizji. Jeśli spędzasz czas na wodzie lub w jej pobliżu musisz mieć pewność, że ty i twoja załoga wiedzą na co zwrócić uwagę, gdy ktoś znajduje się w wodzie. Dziewczynka nie wydała z siebie najcichszego dźwięku kiedy tonęła. Jako były ratownik nie byłem zdziwiony, gdy usłyszałem tę historię. Ludzie toną w ciszy. Machanie rękami, pryskanie wodą i krzyk podczas takich dramatycznych chwil można zobaczyć tylko w telewizji. W realnym życiu to naprawdę rzadkość. Instinctive Drowning Response – jak określił to dr Francesco A. Pia, jest tym, co ludzie robią, by uniknąć utopienia się. To nie wygląda tak, jak sobie większość ludzi wyobraż. Nie ma rozbryzgiwania wody, machania rękami, krzyczenia i wołania o pomoc. Żeby lepiej sobie wyobrazić jak mało dramatycznie wygląda topienie się pomyśl nad tym: utonięcie jest na drugim miejscu jeśli chodzi o przyczynę wypadków śmiertelnych u dzieci poniżej 15 roku życia. Z 750 dzieci, które utopią się w przyszłym roku 375 utonie nie dalej niż 20 metrów od rodziców lub innych dorosłych. W dziesięciu procentach przypadków rodzic widzi tonące dziecko, ale nie zdaje sobie z tego sprawy! Najlepiej opowiadają o tym, ci, którzy byli pod powierzchnią (cytaty z użytkowników wykop.pl) Słabo pływam a wypłynąłem z dziewczynami niezły kawałek. One nieźle się utrzymywały ale ja się zmęczyłem i zacząłem wracać. Nie wiem czemu zacząłem się bać, że nie dam rady wrócić, i zacząłem płynąć pieskiem co jeszcze bardziej mnie męczyło. Spróbowałem się też bezskutecznie przewrócić na plecy. Gdy trochę zbliżyłem się do brzegu postanowiłem sprawdzić czy mam już tu grunt. I to był najgorszy pomysł. Oczywiście gruntu nie było tylko przerażające stłumione dźwięki i zimna ciemna woda pode mną. Gdy się wynurzyłem (chyba faktycznie na samych rękach) chciałem krzyknąć, ale strasznie głupio mi było krzyknąć 'POMOCY'. Chciałem krzyknąć imię najstarszego chłopaka, ale w tym momencie zupełnie jego imię wyleciało mi z głowy. Poszedłem jeszcze raz pod wodę. Widziałem niebo przez wodę i bąbelki powietrza. Gdy wynurzyłem się kolejny raz przypomniałem sobie imię kolegi i spróbowałem krzyknąć, głos który wydałem z siebie przeraza mnie do dziś, gdy go sobie przypomnę, zamiast słowa PAWEŁ usłyszałem okropne ochrypnięte rzężenie. Coś jak podczas strasznego snu próbujemy krzyczeć, ale nasze usta nie wydaj dźwięku. Podczas kolejnego zanurzenia poczułem ogromny ból w płucach, prawdopodobnie łapałem male hausty powietrza i go nie wypuszczałem. Gdyby nie pomoc chłopaka który nagle znalazł się obok mnie, zanurkował i mnie wypchnął na powierzchnie już bym nie wypłynął. Na brzegu strasznie się trzęsłem, większość osób zupełnie nie rozumiała co się stało. Dziewczyny z którymi popłynąłem, były kilka metrów obok mnie i obserwowały co się dzieje, myślały, że się wygłupiam, albo bawię. oraz: Zachłysnąłem się wodą i zacząłem się topić. Nie byłem w stanie krzyczeć bo woda wlewała mi się do ust, mój krzyk był bulgotaniem;) Trwało to jakieś 10, może 15 sekund. Jakimś cudem złapałem się wystającego korzenia i wylazłem z wody. Trzęsłem się jak galaretka. Co mnie najbardziej zdziwiło, to reakcja kumpla, a raczej jej brak. Nie miał zielonego pojęcia co się stało przed chwilą. Jakie to jest tonąć? Śmiertelny strach, mięśnie napięte do […]

Dwa razy więcej – Konkurs z HP

Już po raz drugi brałam udział w Warsztatach z Ewą Nowak organizowanych przez HP. Rok temu hasło Warsztatów brzmiało "Niech będzie krzywo" natomiast w tym roku przyświecała nam maksyma: "Dwa razy więcej radości czyli każde dziecko jest artystą". Tym razem Ewa Nowak (pedagog-terapeuta) opowiadała nam o tym, jak wychować utalentowane dziecko. Spotkanie odbyło się w ramach kampanii edukacyjnej HP Ink Advantage promującej wspólne zabawy z dziećmi z wykorzystaniem różnorodnych możliwości sprzętu HP takich jak: drukowanie, kopiowanie, skanowanie czy przesyłanie zdjęć. Na Warsztatach: słuchałam o tym, że każde dziecko jest zdolne i rolą rodzica jest "nie przeszkadzanie", rysowałam psa lewą ręką, żeby było trudniej - dziecku trzeba stawiać ambitne cele, szukałam różnic na dwóch obrazach i próbowałam kreatywnie je nazwać, ćwiczyłam "leniwe ósemki", czyli angażowałam do pracy wszystkie obszary mózgu, by móc lepiej się uczyć, poznałam metodę „Słowa błyskawice” — szybkiego zapamiętywania wyrazu „od razu dobrze”, a na końcu Ewa Nowak przedstawiła świetne motto: Człowiek jest taki, jaki myśli, że jest! Warsztaty odbyły się w niesamowitym miejscu o nazwie Formy Kolory, a dwie godziny w towarzystwie Ewy Nowak i innych blogerek minęły bardzo szybko. Ze spotkania przywiozłam do domu świetne wspomienia. A dla Was mam konkurs, w którym do wygrania urządzenie wielofunkcyjne HP Deskjet Ink Advantage 2545. Ta daaam: Drukarka współpracująca z komputerem, smartfonem i tabletem — druk bezprzewodowy z każdego pomieszczenia w domu. Łatwe drukowanie bezprzewodowe z każdego pomieszczenia — ze smartfonu, tabletu lub komputera, Druk bezprzewodowy z urządzeń iPad®, iPhone® i iPod® touch® z technologią Apple® AirPrint™ , Szybkie, bezproblemowe podłączenie do sieci bezprzewodowej z HP Auto Wireless Connect, Skanowanie zdjęć, dokumentów i innych materiałów bezpośrednio do urządzenia mobilnego przy użyciu aplikacji HP Printer Control. Ewa Nowak podczas warsztatów podała przykład na wykorzystanie takiej drukarki poprzez zrobienie kopii najbardziej znanych dzieł malarskich w pracy edukacyjno-wychowawczej. Można też wykorzystać zdjęcie domowe przesłane na drukarkę jako ćwiczenie rozwijające abstrakcyjne myślenie na poziomie aktualnie dostępnym dziecku. Pomysłów jest mnóstwo a drukarka czeka na nowego właściciela ;) Pytanie konkursowe brzmi: Pokaż nam lub napisz (narysuj, wyślij zdjęcie, opowiedz), czego chcesz dwa razy więcej dla siebie i swojej rodziny. Odpowiedzi należy umieszczać w komentarzach pod tym wpisem. Oceniania będzie kreatywność i oryginalność odpowiedzi :) Konkurs trwa od 2 do 10 lipca br. godz. 23:59. Wyniki zostaną opublikowane na blogu 15 lipca 2014 r. Szczegóły w Regulaminie konkursu "Dwa razy więcej" Dzisiaj również Hafija rozpoczęła konkurs z HP. Koniecznie sprawdź jak brzmi u niej pytanie konkursowe! Wpis powstał w ramach współpracy z HP Polska.

Szpilki na Giewoncie, czyli po Zakopcu spacery

Jak już wcześniej wspominaliśmy nasz ostatni wyjazd do Zakopanego "dedykowany" był i podporządkowany w pełni Gabrieli. Robiliśmy to, na co ona miała ochotę, wszystko zgodnie z jej naturalnym rytmem dnia. A że na co dzień większą, tę aktywną, część doby, spędza na dworze, a dokładniej na spacerach i huśtawkach, to tak też było i na wyczasie. Warunki sprzyjały, bo i w okolicy hotelu Belvedere było gdzie pohasać, i placów zabaw wysyp (o jednym z nich, dla nas wzorcowym, będzie w odrębnym wpisie) i pogoda nieszczególnie złośliwa wobec nas była. I tak oto szpilki (metafora taka, bo dosłownie to sandałki, ale jak to brzmi :P ) hasały u stóp Giewontu. Hasały zawsze wtedy kiedy nie spały, nie jadły, nie pływały w basenie.     

Czy to mogłam być ja?

Dzisiaj przeczytałam dwa straszne teksty. Tak straszne, że na samą myśl robi mi się słabo i niedobrze, a to zdarzyło się naprawdę. Było, jest i może znowu będzie. Portal NaTemat opisał historię Natalii, która miała internetowego znajomego. Jan czytał bloga Natalii, przyjaźń kwitła, a po paru miesiącach Jan stał się bluszczem, który otaczał Natalię nie pozwalając jej na inne rzeczy, jak tylko czatowanie, mejlowanie, rozmawianie z nim. O wszystkie inne osoby był chorobliwie zazdrosny i ostatecznie znajomością zajęła się policja. Okazało się, że Jan to nie Jan tylko Joanna, która "ukradła" zdjęcia jakiegoś chłopaka, wymyśliła inną historię życia, by "uwieść" Natalię i ją od siebie uzależnić. Byłam w szoku, jak to czytałam, ale to nie koniec... Wieczorem dowiedziałam się, że podobną historię półrocznej znajomości internetowo-mejlowo-telefoniczną przeżyła Justyna 5 lat temu! Horror, który przeżyła to prawie kopia historii Natalii: internetowa przyjaźń z Marcinem, intensywne rozmowy online i przez telefon. Na końcu okazuje się, że za wszystkim stoi Kaśka, która wcześniej grała rolę brata Jana. Na końcu okazało się, że jest więcej takich dziewczyn, które mają internetowego chłopaka - znają go tylko ze zdjęć i z szepczącego głosu w słuchawce telefonu. I tak bardzo, jak lubię wszystko, co internetowe (znajomości, czaty, opinie, blogi) tam bardzo dziś najzwyczajniej w świecie się przeraziłam... bo to mogłam być ja. Każdy z nas czasami potrzebuje uwagi innej osoby, cieszy się, gdy ktoś ciekawy zacznie rozmawiać, pisać, interesować się. Kto z nas nie lubi dostawać smsa rano lub wieczorem z uśmiechniętą emotikoną? To przecież takie miłe, kiedy ktoś po drogiej stronie monitora/telefonu o mnie myśli! I taka wirtualna przyjaźń szybko może przemienić się w uzależnienie - a to nawet w stalking. Stalking jest definiowany jako „złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie się czy prześladowanie, zagrażające czyjemuś bezpieczeństwu”. Internet może być dobry lub zły - wszystko zależy od intencji do jakich chcemy go wykorzystać, a z tym już bywa różnie. W sieci są miliony ludzi, którzy szukają swojej drugiej połówki. Ja sama jestem przykładem internetowego małżeństwa (poznałam Kubę na portalu Fotka.pl - istnieje to jeszcze?) i znam dużo par, które właśnie internetowo odnalazły swoją drogą połówkę. I nie ma w tym nic złego! Ale jeśli po paru miesiącach intensywnej, wirtualnej znajomości Ona lub On nie chce się spotkać, jeśli coś podczas rozmowy wydaje się podejrzane, jeśli ktoś pisze wiadomości bulwarowym językiem, chociaż wcześniej było soczyście i kwieciście - to nie ma na co czekać! Nie można oddawać swojego życia w czyjeś ręce tylko dlatego, że ktoś chce się dobrze bawić! Nie ma na to zgody i koniec! Siedzę i myślę, jak to możliwe, że młode, wykształcone i piękne dziewczyny dały się nabrać i trwać w kłamstwie przez wiele miesięcy - i do tego pozwoliły wyniszczyć się psychicznie innej, zupełnie nieznanej im dziewczynie. Każdy chce kochać i każdy z nas chce być kochany, ale kiedy życie wirtualne zaczyna przysłaniać życie realne, kiedy "miłość" dzieje się tylko przed komputerem, kiedy "to" uczucie już nie uskrzydla a ciągnie w dół to znak, że kłamstwo znowu zaczęło działać a ktoś ma z tego niezłą uciechę. Czy takie historie to znak naszych internetowych czasów i idącej za tym powszechnej dostępności informacji, w tym informacji o nas samych? Nie do końca. Tragiczny finał miała podobny "znajomość" Agnieszki Kotlarskiej i Jerzego L. Historię Miss Polski i Miss International 1991 poznałam jakiś czas temu siedząc na kanapie u znajomych i oglądając dokument w TV. Polska modelka została zasztyletowana przed swoim domem we Wrocławiu na oczach dwuipółletniej córeczki, bo stanęła w obronie męża. Parę minut wcześniej o rozmowę poprosił ją psychofan, który od dłuższego czasu nachodził ją i zadręczał wyznawaniem miłości. Nie zgodziła się i zginęła w wieku 24 lat. Jerzy L. w 1996 r. został skazany na 14 lat więzienia. Dziś składa kwiaty na grobie Agnieszki. Takich ludzi powinno się przymusowo leczyć i odizolować od społeczeństwa, by już nigdy nikt przez nich nie cierpiał. Zdjęcie: NaTemat.pl  

Piknik szybowcowy, czyli prawdziwe air show nad Lesznem

"Nie lotej, bo się poodzierosz", tak mawiał mi mój dziadek, kiedy będąc pod jego pieczą za bardzo ponosiła mnie fantazja. Oczywiście moje ówczesne "lotanie" nijak się ma do tego, które zaprezentowało nam tych kilkudziesięciu pasjonatów unoszenia się w powietrzu w rozmaitych formach i na różne sposoby. Dlaczego więc przywołuję cytat z mojego dziadka? Bo oglądając przez te dwa dni wyczyny zespołów akrobacyjnych z całej Europy nie sposób , by te słowa mi się nie przypomniały. Piloci, skoczkowie, lotniarze robiąc to co robią w tych maszynach balansują na granicy. Na granicy praw fizyki, strachu, na granicy, za którą już tylko można się "poodzieroć" :) Generalnie to wściekły jestem na siebie, bo już kilka razy podchodziłem do zakupu jakiegoś szkła 55-200 albo 70-300 do aparatu, przy czym zawsze przemawiały do mnie ostatecznie racjonalne argumenty, że po co mi to - parę razy pstryknę jakąś sarenkę z daleka, może jakiś odległy detal architektoniczny, sąsiadkę z naprzeciwka zdejmę przez okno... Ale w ten weekend pożałowałem, za rok na pewno odrobię lekcję i zaopatrzę się do tego czasu w godny sprzęt - pójść na pokazy lotnicze bez zooma - niewybaczalne. Stąd zdjęcia takie jak widzicie :0 - starałem się... Refleksja tak mnie naszła, że impreza ta nie powinna nazywać się "Piknik szybowcowy". Nie dlatego, że nie jest to piknik, czy też, że nie ma tam szybowców. Po prostu w jej programie jest o wiele, wiele więcej niż same szybowce. To prawdziwe air show nad Lesznem. Pokaz wojskowego MI-24, którego załoga to żołnierze z krwi i kości z przeżyciami z Afganistanu i Iraku, międzynarodowe ekipy akrobacyjne, w tym przesympatyczni i tacy rodzinni Włosi z Pioneer Team - to oni tak rozświetlili niebo w nocnym pokazie - zdjęcia na końcu wpisu. Brytyjczycy, Francuzi na swoich "odwróconych samolotach - kaczkach". Fantastyczna ekipa polskich żołnierzy w Zespole Akrobacyjnym Orlik - dziś pokaz, który miał trwać 8 minut ze względu na nadchodzący front burzowy, rozciągnęli do ponad 20 minut - pokazali pełen program i było to niesamowite wrażenie! Siedem samolotów w perfekcyjnych figurach, z komentarzem porucznika Wojska Polskiego... Fantastyczny pokaz akrobacyjny solo Łukasza Świderskiego - solówa bez synchro a zapierała dech - samolot kilkaset metrów nad ziemią z prędkością 0 km/h, w absolutnym bezwładzie! Pocieszne wiatrakowce, już chciałem sobie taki kupić, bo na oko wyceniłem toto na jakieś 30 - 50 tys. Byłem na stronie producenta... od 210 tys... Ekhm. Nasi i zagraniczni paralotniarze, szybownicy, baloniarze, skoczkowie spadochronowi... Tak, tak, przeżywam, bo dla mnie to obłęd, co ci ludzie wyprawiają w powietrzu! A dodatkowa porcja zdjęć i kilka filmików z pokazów na naszym Instagramie! www.instagram.com/oczekujac  

Dokąd pojechać nad morze z dzieckiem? Czyli 20 sprawdzonych przez WAS miejsc na rodzinne wakacje

Ostatnio czytelniczka zapytała nas czy możemy polecić jakieś miejsce nad polskim morzem - ma zamiar wyjechać z dziesięciomiesięcznym dzieckiem i szuka odpowiedniej "destynacji" ;) Zeszłe wakacje tak szybko zleciały i nawet nie zdążyliśmy nigdzie z Gabi wyjechać. W tym roku będzie inaczej ponieważ w połowie mamy nasz wyjazd już ułatwiony - nie musimy sami szukać idealnej miejscówki dla naszej rodziny, bo teraz mamy ich bardzo dużo! Zapytałam w imieniu tejże czytelniczki Was, czyli naszych czytelników na FB czy znają jakieś sprawdzone miejsca na wakacje z dzieckiem i oto, co nam polecili. Dla tych, którzy tak, jak my pojadą z dzieckiem pierwszy raz na letni wypoczynek przedstawiam Księgę Sprawdzonych Miejsc na Wakacje nie tylko nad morzem :) POMORZE HOTEL Hotel Senator w Dźwirzynie super miejsce super ludzie, i super warunki dla rodzin z dziećmi. Polecam :) www.hotelsenator.pl Hotel Lambert Medical Spa w Ustroniu Morskim. Nowy,czyściutki,blisko morza,rewelacyjna kuchnia www.lambert-hotel.pl Hotel stary Dziwnów www.starydziwnow.pl Polecam DOM ZDROJOWY w Jastarni, blisko morza, super lokalizacja www.zdrojowy.com.pl Zdjęcie: Dom Zdrojowy   OŚRODEK WYPOCZYNKOWY, WILLA, APARTAMENT, PENSJONAT Ośrodek Wenecja Kąty Rybackie osrodekwenecja.smarthost.pl Siedlisko Molmare w okolicach Pucka. Cicho, pięknie i blisko do Trójmiasta. Byliśmy tam z półrocznym dzieckiem. Polecam bardzo! www.molmare.pl Zależy od ceny ale ja wynajmowałam we Władysławowie mieszkanie przez apartinfo.com.pl - wszystko miałam na miejscu i wanienkę i łóżeczko nawet w opcji było już, w lodówce podstawowe zakupy były, ale cena trochę wyższa niż w domkach, apartament nazywał się Torbut Gościniec u Bernackich. Smołdzino. Piękna plaża w Czołpinie!  www.ubernackich.pl Ustka- dom Mistral www.mistral.ustka.pl Dąbki ośrodek Laguna www.laguna.dabki.pl Polecam willę w Bobolinie www.villaquatro.przymorzu.pl Sarbinowo. Mieścinka gdzie są tylko rodzice z dzieciakami, wszystko pod taki segment klientów. Polecam ośrodek Oleńka: zamknięty teren, domki super, blisko do plaży, rewelacja! www.ow-olenka.com.pl Byliśmy ostatnio z naszą półroczną Córcią w Pogorzelicy w "Leśnym Dworze". Bardzo przyjemne miejsce. Jest tam plac zabaw, zewnętrzny basen - również dla maluchów (pełen dmuchanych zabawek) - niestety woda jest chlorowana. W razie niepogody jest też pokój zabaw. Pogorzelica jest dość spokojnym miejscem. W razie chęci wyszalenia się, graniczy z Niechorzem, w którym rozrywek jest od groma i troszkę www.ow-lesnydwor.pl Kakadu domki letniskowe w Niechorzu. Przyjmuja tylko rodziny z dziecmi www.kakadu-domki.pl Zdjęcie: Mistral Dom Wypoczynkowy   I HOTEL I APARTAMENT, CZYLI DWA W JEDNYM Łeba Arena Słońca wszystko co potrzeba dzieciom :) www.arenaslonca.pl Łazy  - niezbyt zaludnione, mała wioska wszędzie blisko i do Mielna ok. 7-10 km gdyby ktoś szukał atrakcji. Ja polecam domki w Solarisie i Bałtyku, do morza ze 100 -200 m www.solaris.turystyka.pl oraz www.baltyk-lazy.pl Laguna w Mrzeżynie www.owrlaguna.ta.pl MAZURY Polecam Hotel Platinum w Ostródzie to miejsce stworzone jest dla rodzin z dziećmi www.hotelplatinum.pl Hotel Santa Monica Mikołajki www.hotelsantamonica.pl Przystań Jaskółka koło Mikołajek www.jaskolka.mazury.info.pl To miejsce prowadzi blogerka Asia i my w tym roku mamy również zamiar odwiedzić Przystań :) Zdjęcie: Hotel Santa Monica NIE NAD MORZEM Hotel Ossa koło Rawy Mazowieckiej www.hotelossa.pl W tym hotelu byliśmy na Święta Wielkanocne i polecamy to miejsce dla rodzin z dziećmi w każdym wieku: od niemowlaka to starszaka ;) Naszą relację możecie przeczytać i zobaczyć klikając HOTEL OSSA Polecam Leśny Zajazd w Suscu www.lesnyzajazd.com.pl Zdjęcie: Hotel Ossa   MIASTA, MIASTECZKA, INTERNETY Niżej parę poleceń rodziców bez podania miejsca noclegowego, więc to już na własną rękę :) A ja polecam Gdynię Orłowo - piękne miejsce,mało ludzi. Polecam Sarbinowo jako miejscówkę. Grzybowo! Najpiękniejsza plaża i typowo rodzinna miejscowość bez imprezowni. Całe Pomorze zjeździliśmy i tam najlepiej z takimi maluchami. Ostrowo - między Jastrzębią Górą a Karwią. Okolice Władysławowa (15 km) ale dużo spokojniejsze. Idealne miejsce na wakacje z dziećmi Lubiatowo - mało znane, ale super spokojne plaże i okolica, jest gdzie zjeść. Innego miejsca bym nie poleciła LUBIATOWO!!! Os. Bryza i Pan Kazio Łeba Łukęcin Kuźnica! Pobierowo. Ja z 8 miesięcznym dzieckiem byłam w Pobierowie i byłam zadowolona Sarbinowo Ja polecam Świnoujście, małe miasteczko, z dobrą infrastrukturą. Spacerem do Niemiec można, promy, czyste plaże, port. Super! Nieodkryta Karwia. Mała, ale fajna + Karwieńskie Błota My jedziemy do wynajętego domku w Pogorzelicy. Spokój, cisza i las sosnowy. Pozdrawiam! Świnoujście na tak, fakt, byliśmy jak byłam w ciąży, ale spokojna miejscowość. Czysta plaza, woda. W zeszłym roku byliśmy z małym, miał 7. miesięcy w Trójmieście, jak nie było pogody przynajmniej było co oglądać a nie tylko siedzieć w ośrodku. Spokojna plaża w Jelitkowie, pięknie jest w Jantarze. I na koniec miejsca w sieci polecane przez rodziców Ja polecam stronę www.dzieciochatki.pl można znaleźć fajne miejsca przystosowane dla rodziców z dziećmi.  Zachęcam do poznania strony www.okiemmamy.pl gdzie przyznawane są certyfikaty miejsca przyjaznego rodzinie z dziećmi. Można znaleźć miejsca na na każdą kieszeń.   Oczywiście zachęcamy do dalszego dzielenia się swoimi sprawdzonymi i "certyfikowanymi", jako odpowiednie i przyjazne dla dzieciaczków, miejscami. Tu poniżej w komentarzach :) W ten sposób pomożemy sobie wszyscy nawzajem a to pomoc nieoceniona w dzień zakończenia roku szkolnego! I początku wakacji!

Piknik Szybowcowy, czyli Leszno Rozwiń Skrzydła „w praktyce”

Jakie macie plany na najbliższy weekend? My lecimy pooglądać samoloty! Z Piknikiem Szybowcowym mamy związane różne wspomnienia, ale Gabi jeszcze ich nie ma. Będzie to dobra okazja, żeby pooglądać samoloty z bliska i z daleka. Córa lubi mieć głowę zadartą ku niebu i machać rączką do pana pilota, nawet jeśli to przelatuje rejsowiec jakieś 10 tys. metrów nad nami. A jeśli kiedyś poznacie Gabi to poproście ją by pokazała jak lata samolot... Ten sugestywny, aktorski, płynny gest ręką... Kilka razy próbowałem powtórzyć to przed lustrem... Nie da się, tylko ona tak potrafi! Damy jej więc tę frajdę i na tegorocznym Pikniku Szybowcowym w Lesznie (Leszno - Rozwiń Skrzydła, a nie "tu chce się żyć" - kto widział film Orange, ten wie o co) obejrzymy z bliska a nawet pomacamy i maszyny, i pewnie niejednego lotnika ;) Nie raz usłyszymy też Gabisiowe "buuuuu" i wystartujemy tą jej rączką w powietrze. Spotkanie już po raz trzeci poprowadzi dream team: Tadeusz Sznuk (Polskie Radio) oraz Jarek Adamek z lokalnego radia Elka. Piknik jest okazją, by rodzinnie spędzić czas na świeżym powietrzu. Można wziąć koc i dobry humor a coś do picia i jedzenia znajdzie się na miejscu. A piloci zlecą się z całej Europy: z Włoch, Anglii, Francji... Z Polski to wiadomo - nawet na drzwiach od stodoły przylecą :) i przygotowana jest niezła gratka - nocny pokaz lotniczy! Oprócz tego przeloty widokowe, pokazy balonowe... No ODLOT po prostu! Wiemy już doskonale, że Leszno to nie miasto frajerów ;) (znów odsyłam do reklamy Orange, jeśli ktoś nie kuma :P ) a miasto rodzinne, więc na Pikniku będzie mnóstwo atrakcji dla dzieciaków: wystawa sprzętu wojskowego i lotniczego warsztaty plastyczne dla dzieci  wesołe miasteczko, dmuchańce  sesja autografowa z pilotami  Jeśli chcecie znać szczegóły to znajdziecie je tutaj: piknikszybowcowy.leszno.pl Do zobaczenia!    

Orange Open

To my, konwergentni

Autorzy

Maria

Nic dwa razy się nie zdarza

Jakub

Zawsze myślę, co piszę. Często też piszę, co myślę

Polub nas na fejsie

Ostatnio dodaliśmy na Instagram

#vscocam #duck #kaczka #senator #hotelsenator #kolacja #supper

#vscocam #vscopoland #sunset #beach #balticsea #morze #sea #sun #volleyball #horizon #horyzont

#vscocam #mojito #beach #sea #balticsea #nails #amaranth #amarant #xperiaz1 #senator #hotelsenator #drink #nabogato Modżajto dla mojej świni B-)

#vscocam #vscopoland #maylily #sowa #owl #dladziecka #holiday #plaza #beach #dzwirzyno #kolobrzeg #sun #akuku O! Sowa też na wyczasie!

#vscocam #vscopoland #fruits #orange #melon #grapefruit #pineapple #xperiaz1 #breakfast #fit #senator #hotelsenator #dzwirzyno #kolobrzeg

#deser #wedwoje #lody #bezdziecka #wieczor #hotelsenator #dzwirzyno #kolobrzeg

#morze #hotelsenator #dzwirzyno #kolobrzeg #pomost #wieczor

#vscocam #fun #forkids #castle #brave #girl #littlegirl #beach #balticsea #senator #hotelsenator #climbing #plaża #morze #placzabaw #playground

P W Ś C P S N
3071727347576
778797101171213
14715716171871920
21222324252627
28293031 1 2 3

Tagi